Muzyka

28 marca 2013

~Rozdział 4~

Obudziłam się, było strasznie zimno, choć szczelnie owinęłam się kocem. Otworzyłam oczy, poranna rosa jeszcze nie znikła. Cisza władała tym miejscem, pomijając ciche oddechy chłopaków. Wstałam, było chyba j wcześnie bo nad jeziorem unosiła się mgła. Próbowałam jakoś ogarnąć moją fryzurę, co nie było łatwe zważywszy na to że nie miałam nawet grzebienia. Po kilku nieudanych próbach zrobienia przedziałka związałam włosy w szybkiego koka. Wzięłam mój koc i przykryłam nim chłopaków. Podczas snu wyglądali tak słodko...Postanowiłam pójść nad jezioro. Podchodząc do brzegu zauważyłam że kilkaset metrów od niego znajduje się mała wysepka, na której znajduje się parę uschniętych drzew.
Uśmiechnęłam się pod nosem, bo widok był zniewalający. Rozciągał się tak daleko, że nie widziałam nawet brzegu. Szkoda tylko że nie trafiłam na zachód słońca, który z pewnością już był.Siedząc tak i podziwiając ten niezwykły widok poczułam czyjąś dłoń na swoim ramieniu. Przeszedł mnie dreszcz.
Odwróciłam się.
-Zayn!-nie mogłam krzyczeć ze względu na pozostałą śpiącą czwórkę. - przestraszyłeś mnie!
-Przepraszam  nie chciałem, mogę się dosiąść?
-Oczywiście że tak- co za pytanie.
-Nie wiedziałam że rano tu będzie tak ślicznie, tylko szkoda że mgła jeszcze jest- przymrużyłam oczy próbując dopatrzeć drugiego brzegu.
On tylko uśmiechnął się. Był zapatrzony w horyzont. Miał na sobie koszulę w kratę rozpiętą prawie do samego końca. Zwróciłam uwagę na jego tors i idealnie wyrzeźbione ciało. Znowu przeniosłam wzrok na jezioro. Mgła już trochę opadała. Dwa ptaki krążyły tam i z powrotem jakby szukając pożywienia.
-Jesteśmy z Tobą tutaj, a tak na prawdę prawie nic o Tobie nie wiemy- tym razem to on zaczął rozmowę.
-No bo się nie pytaliście- rzuciłam sarkastycznie.
-No fakt...to powiesz chociaż skąd pochodzisz?-Zapytał.
-A skąd wiesz że nie jestem z Anglii, a na lotnisku byłam tylko tu powracając, tylko że już nie do miasta w którym wcześniej mieszkałam, tylko do Londynu?
Wydawało mi się że zbiję go tym z tropu, on jednak tylko spojrzał na mnie i powiedział.
-Masz inny akcent,  którego jeszcze nigdy nie słyszeliśmy, a tak poza tym, to Twoje imię również jest obce..
No tak..mogłam się domyślić.
-Ja...zresztą sami zgadujcie, może kiedyś się domyślicie.
-A chociaż jakaś podpowiedź?- Zapytał z nadzieją w głosie.
-W moim języku to państwo kończy się na literę "a".
-Ale ja nie znam Twojego języka!
-No toooo..w waszym języku jest tam litera "a"
-W wieku krajach po angielsku jest ta litera!
-Trudno, nie ma tak łatwo. Jak kiedyś spotkacie mnie z mamą i się wsłuchacie w nasz język to może zgadniecie.
-Taaa, a chociaż łatwy on jest?
-Nie powiedziałabym, to jeden z najtrudniejszych języków na świecie- powiedziałam ze śmiechem.
-Woooow- otworzył oczy ze zdziwienia.
-A co z rodzicami i rodzeństwem?
I własnie tutaj poruszył mój słaby punkt. To był temat na który z nikim nie rozmawiałam, omijałam.Tylko Julia znała prawdę, ale też nigdy o tym nie rozmawiałyśmy. Gdy tylko go zaczynałam łzy napływały mi do oczu .Znowu przypomniała mi się ta noc- noc która zmieniła resztę mojego życia.
A kilka dni później jeszcze siostra. Była ode mnie dwa lata młodsza. Nie pamiętaj jej za bardzo. Jedyne moje wspomnienie: jesteśmy na kocyku w ogródku. Jest lato, a moja siostrzyczka leży na  kolankach. Byłam wtedy taka szczęśliwa...Rodzice siedzą koło nas i się uśmiechają...Kilka dni później następuje śmierć ojca, a dwa tygodnie później porwanie mojej jedynej siostrzyczki. Policja szukała ją kilka miesięcy, potem dała sobie spokój.Tak wyglądało moje dzieciństwo..pełne grozy, ciągłej świadomości że grozi mi niebezpieczeństwo, braku miłości ojca...
Chrząknięcie Zayna sprowadziło mnie na ziemię. Czułam już jak łzy napływają mi do oczu. A obiecałam sobie że będę silna.Jednak nie potrafiłam, gdy tylko sobie to przypominałam, wspomnienia wracały...
Zayn dopiero teraz zauważył moją minę i szklane oczy.
-Ja przepraszam, nie chciałem. Ja..nie wiedziałem- plątał się.
-Przykro mi że...
-Nie w porządku- przerwałam mu, ocierając dyskretnie łzę z policzka, której miałam nadzieję że nie zauważy. A jednak...Otoczył mnie swoim silnym ramieniem.Nie wytrzymałam. Łzy trysnęły z moich oczu, które tak długo tam cisnęły. Przyłożyłam głowę do jego ramienia. Znowu poczułam ten wspaniały zapach jego perfum. A on sam był taki spokojny. Po prostu siedział i milczał, czekając aż skończę.
Po kilkunastu minutach smutek zaczął znikać. Chciałam żeby zniknął, bo i tak już się skompromitowałam przed Zaynem. Odsunęłam się od niego.
-Zayn ja..przepraszam.
-Ciii, już dobrze. Chodź bo reszta się budzi.
Miał rację. Dopiero teraz zwróciłam na to uwagę. Liam już składał koce, Harry z Niallem szykowali śniadanie, a Louis wygrzebywał się próbując wstać.Podeszliśmy do nich.
-A gdzież to wy byliście?- zapytał Lou przecierając oczy.
-Po prostu podziwiałam widoki tej okolicy a Zayn przeszedł i się przysiadł- powiedziałam, nie zważając na wcześniejszy ton jakim było wypowiedziane pytanie.
Podeszłam do Harrego i Nialla, bo jeśli chodzi o ich przygotowania to coś marnie im szło. No tak, przecież to faceci...Pomogłam im doprowadzić do zjadliwego stanu kanapki.
-Ktoś nas przykrył dodatkowym kocem, bo tak jakoś cieplej było. A ja zasypiałem to miałem tylko ten niebieski.- powiedział Niall.
-No, i dobrze bo zimno było rano- dodał Harry.
Zrobiło się już trochę cieplej, gdy właśnie zasiadaliśmy do śniadania.
-Jak się spało?- zapytał Lou.
-Dobrze, i piękne widoki były rano- odpowiedziałam, po czym dodałam- żałujcie że wcześniej nie wstaliście.
-No, ja się wyspać chciałem- odparł Louis.
-A ja i tak się nie wyspałem bo się budziłem w środku nocy. I to nie raz- powiedział Niall.
-Ciekawe dlaczego- zaśmiał się Harry.
Za Harrym poszedł Liam, Zayn i ja.
-Pfff to nie było śmieszne- Niall udawał obrażonego.
Skrzyżował ręce i zrobił smutną minę. Tak słodko wtedy wyglądał...
Pół godziny później...
Zbieraliśmy się już. Spojrzałam na wyświetlacz. Godzina 10.29. Wow, myślałam że jest trochę później!Chłopaki mieli jechać do domu, a Louis miał mnie odwieść. Chętnie pojechałabym z całą piątką, ale nie zmieścilibyśmy się w jednym samochodzie. Wsiadłam z Lou do samochodu i ruszyliśmy. Na początku panowała trochę niezręczna cisza. Potem  włączył radio. Ja zaczęłam śpiewać udając że fałszuję. Louis też próbował, ale nawet udając mu to nie wychodziło. Jego głos był zawsze idealny. Do około godzinie dojechaliśmy do mojego domu w dobrych humorach. Wysiadałam już, gdy się cofnęłam.
-Może chcesz wejść  na chwilę?- spytałam.
-Nie dziękuję. Innym razem. Niedługo muszę jechać z chłopakami do studia. A we mnie cała nadzieja że ich ogarnę do tego czasu.
-Jasne, spoko, paa- uśmiechnięta zamknęłam drzwi.
-Cześć- wyszczerzył wszystkie ząbki.
Zaśmiałam się i poszłam. Otworzyłam drzwi. W domu nikogo nie było. Nie dziwne- mama powinna być w pracy od paru godzin.Poszłam na górę i włączyłam laptopa. Weszłam na facebook'a, przejrzałam tablicę, a po chwili odebrałam połączenie od Julii.
-Aaasia, co Cię tak długo nie było?!
-Też się cieszę że Cię widzę, a co tam u Ciebie- zapytałam?
-U mnie? No nic..wakacje zapowiadają się fajnie, bo jadę z rodzicami do Grecji i Włoszech.
-A to nie to co u mnie, ja cały czas będę siedziała w domu.
-No ale jak bym była tam gdzie Ty..fajnie tam pewnie masz. Poznałaś już kogoś ciekawego?-zapytała poruszając śmiesznie brwiami.
Ja zaczęłam się śmiać. Niby nie chciałam jej jeszcze mówić o 1D, ale coś musiałam wymyślić.
-No poznałam..parę fajnych chłopaków i..
-I ty mi nic nie mówiłaś?!-Wręcz krzyknęła z przerażeniem Julia.
Zaczęłam się śmiać coraz bardziej.
-No bo, to dopiero niedawno i ten..-plątałam się.
Jula patrzyła na mnie cały czas wzrokiem mówiącym "zabiję cię". Coś zabrzęczało.
-Poczekaj, ktoś dzwoni do drzwi, zaraz wracam.
Kiwnęłam głową na znak że rozumiem, a ona pobiegła do drzwi.Po minucie przyszła z koleżankami z mojej dawnej klasy.Nie zauważyły mnie o puki Jula im o tym nie powiedziała. Spojrzały do kamerki i krzyknęły chórem. Co ja mówię, może nie chórem, bo każda krzyknęła kiedy indziej.
-Asiaaa, co tam u Ciebie, jak tam twój nowy dom, oooo jaki ładny kolor ścian, i co są tam jacyś fajni chłopcy?- zostałam zasypana takimi pytaniami od razu.
-Zaraz zaraz może by tak po kolei- zaśmiałam się.
Rozmawiałam z nimi przez chyba 2 godziny. Jula oczywiście wygadała coś tam o jakiś chłopakach ale ja szybko zmieniłam temat.
Po rozmowie zeszłam na dół i odgrzałam sobie obiad.
Dochodziła już osiemnasta, a ja siedziałam przed telewizorem i oglądając pierwszy lepszy kanał który włączyłam.Nagle zadźwięczał mój telefon. To SMS od Alice...no tak Alice zupełne o niej zapomniałam! Napisała "Hej, masz jakieś plany na najbliższe kilka godzin? ;) Co powiesz na spotkanie w centrum za pół godziny? :D" W sumie to nie miałam nic do roboty więc odpisałam: "Ok, to spotykamy się przy wejściu =]". Przebrałam się i  wyszłam powoli ruszając w stronę centrum.
Gdy doszłam na miejce, Alice już tam na mnie czekała.
-Hej- przytuliła mnie.
-Cześć- odwzajemniłam uścisk.
-Chodźmy- powiedziała.- mam dużo ubrań na oku, dzisiaj może niektóre kupię.
Chodziłyśmy bardzo długo, potem wstąpiłyśmy na kawę. Al pytała jak tam nowy dom. Zadeklarowała się że pomoże przy projektowaniu ogródka. Bardzo ją polubiłam. Potrafiła się cieszyć z małych rzeczy. W sumie spotkałyśmy się po raz drugi w życiu, a traktowałyśmy się, jakbyśmy znały się od lat.Wpadłam na pomysł żeby ją zaprosić do siebie dzisiaj na noc.
-Hej, wypada Ci coś jutro rano?-zapytałam.
-Hmmm, nie a co?
-To może przyszłabyś do mnie dzisiaj na noc.
-Jasne, tylko chodźmy na chwilę do mnie. Mój dom jest 5 minut drogi od centrum, a ja bym odłożyła zakupy, spakowała potrzebne rzeczy i poinformowała wogóle mamę że wychodzę.
-A ok.
Pół godziny później...
Zadzwoniłam dzwonkiem do drzwi, mama powinna już być. Otworzyła nam po chwili.
-Cześć Asiu, o widzę że przyprowadziłaś koleżankę.
-Tak, Alice to moja mama.
-Witam- przywitały się.
Poszłyśmy z Alice na górę. Przy okazji pokazałam jej mój dom, wydawała się nim bardzo zafascynowana.
-Woow zazdroszczę Ci- powiedziała.
-Nie ma czego-zaśmiałam się.
-Jest jest- mówiąc to oglądała moje zdjęcia na półce.
Usiadła na łóżku, ja koło niej. Rozmawiałyśmy długo. Nie wiem czy chciałam jej mówić o mojej rodzinie: tacie, siostrze... Może jeszcze z tym poczekam. Po godzinie zamówiłyśmy pizzę. Potem dalej rozmawiałyśmy. Wiedziała już że nie lubię tematu "rodzina", więc nie naciskała. Rozmawiałyśmy o Polce, była ciekawa jak tam jest. Poprosiła mnie żebym jutro jej zrobiła jakieś Polskie danie. W sumie to nie miałam pomysłu co jej zrobię, ale widziałam że bardzo jej na tym zależy.Dowiedziałam że uwielbia malować, projektować i tańczyć. Jeśli chodzi o te rzeczy to nigdy nie byłam dobra w nich, ale lubiłam czasem potrenować. Po zjedzeniu pizzy oglądałyśmy komedię romantyczną. Uśmiałyśmy się bardzo ale nie mogłyśmy być aż tak głośno bo już była chyba 2 w nocy. Byłyśmy już śpiące, po paru minutach zasnęłyśmy...


_______________________________________________________________________

Jak wam się podoba?;* Przepraszam za wszystkie błędy.
Komentujcie <3



9 komentarzy:

  1. Bardzo ciekawe... nie mogę przestać czytać :D

    OdpowiedzUsuń
  2. To jest świetne

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajne, tylko" widziałam ją drugi raz w życiu"-, a zapraszam ją do siebie na noc, bohaterka jest bardzo..hmm..;):)xD

    OdpowiedzUsuń
  4. O panie! to tak jak w moim zeszłorocznym którym pisałam z przyjaciółką. Ale wtedy to już akcje leciały i podteksty mry ;3 - Nicole Johnson

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo mi się to podoba :* czytam dalej/Nitka

    OdpowiedzUsuń
  6. Pisze się Niall, a nie Naill...

    OdpowiedzUsuń
  7. bardzo nudne

    OdpowiedzUsuń
  8. Ale po angielsku polska nie kończy się na
    a :-*

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarze ♥
Mam najwspanialszych czytelników na świecie : )