Muzyka

16 maja 2013

~Rozdział 20~

Wolałam się nawet nie oglądać. Ale co dalej? Udawać, że nie słyszę? Może udawać, że śpię? Nie po prostu oglądać i nic więcej. Kurczowo złapana ręki Nialla wpatrzyłam się w telewizor. Lou  chyba też usłyszał te kroki bo odwrócił się.
Reszta (czyt. Liam i Harry) zdawali się nie zwracać na nic uwagi. Liam to jeszcze rozumiem, był  tak przejęty Rose, ale Harry. W sumie przy takim filmie to ehhh, szkoda gadać. Niall ocknął się pod wpływem mojego uścisku.
-Asia, o co...
Zatkałam mu buzię. Pewnie to już musiało wyglądać nienaturalnie, ale mówi się trudno.
-O Zayn! Dołączysz się?-zapytał Lou.
Zrobił to z czystej przyjaźni i troski nad nim. Przecież on musiał zacząć znowu funkcjonować normalnie. Ale czy akurat teraz musieli mnie zawołać? Za nami jak i przed tyle nocy, ale oni musieli to zrobić akurat wtedy, kiedy ja u nich byłam. To już tylko moje szczęście. Zacisnęłam mcno oczy modląc się w duchu, żeby zaprzeczył, albo nie mówił nic.
-Nie-powiedział chlopak.
Jego ton głosu mnie nieźle zdziwił. Był taki ochrypły, słaby. Zmartwiło mnie to, ale z drugiej strony ucieszyło. Przecież tego chciałam, przecież jeszcze przed chwilą dalabym wszystko, żeby powiedział to co właśnie usłyszałam. Ale ten ton głosu. Trudno nawet określić jaki. Cichy baryton jak zawsze, a jednak zupełnie innny.Ten głos przyprawił mnie o dreszcze. Tak dawno go nie słyszałam. Niall chyba to poczuł, ale co biedaczek mógł teraz zrobić? Wiedział, że to to jest pomiędzy mną a Zaynem musi być zachowane, więc gdyby zaczął teraz mnie pocieszać, czy robić cokolwiek, to wzbudziłoby ciekawość innych. Owszem, pozostała trójka wiedziałam, że coś między nami zaszło, ale nie znali szczegółów.
-Ojjj chodź, co będziesz tak sam siedział w pokoju-dodał Liam.
-Jestem już zmęczony, i tak zamierzałem się kłaść-nalegał.
Dlaczego nie chciał? Tego obaj mogliśmy się tylko domyślać. Albo mówił prawdę, albo był w podobnym stanie jak ja. Może pół na pół.
-Trudno, to najwyżej tutaj zaśniesz. Ojjj nie daj się prosić- powiedział Louis i wstał z kanapy
Mój oddech przyspieszył. Ja rozumiem, że faceci zazwyczaj nie rozumieją takich spraw, ale przecież mogli się domyśleś, że ja z Zaynem w jedyn pokoju to nie był teraz dobry pomysł. Zjachałam w dół na kanapie, jedyne co teraz chciałam zrobić, to zapaść się pod ziemię.
Tylko nie to...Lou wziął go za rękę i zaciągnął na miejsce koło siebie. Jak dobrze, że przynajmniej był to drugi koniec kanapy.
Nie wiem czy tylko ja ale czułam napinającą się atmosferę. W ogóle nie mogłam skupić się na filmie...dobra od samego początku nie mogłam skupić się na filmie, ale z innych powodów. Teraz dodatkowo doszły miliony myśli, z czego w wyniku na żadnej nie potrafiłam się skupić.
Cisza. Teraz chyba nie tylko ja czułam to napięcie. Spojrzałam ukradkowo na Niall'a. A on co? Posyłał porozumiewawcze spojrzenia Zayn'owi i na odwrót. I cięgle to samo. To już nie pierwszy raz.
Szybko odwróciłam od nich wzrok w obawie, że mulat to zauważy.
-Co wy na to, żebyśmy coś przekąsili?-to były pierwsze słowa przerywające głuchą ciszę.
No już mądrzej to palnąć nie mógł. Chętnie bym mu coś powiedziała, ale ze względy na okoliczności (czyt. Zayn) powstrzymałam się.
-Niall jest pierwsza w nocy, no błagam Cię- powiedział Lou.
-Dla niego i tak pory nie mają znaczenia. On zawsze jest i będzie głodny- powiedział ciszej Liam.
-Nie słyszałem, żadnego "nie". To co?Chodźmy do kuchni.
No i po co to wszystko? Nie wiem, czy on coś knuł, ale ja tak łatwo się nie dam.
Jak wiadomo Niall wstał jako pierwszy udając się czym prędzej w stronę upragnionego jedzenia. Rose zaraz po nim niechętnie zwlokła się z kanapy.
Jak i Rose to Liam...
Nie błagam Louis chociaż Ty bądź na tyle mądry, żeby tu zostać. Ufff dzięki Bogu. Chłopak nie wyglądał na takiego, co miałby się gdzieś wybierać. Harry tak samo.
A ja co? Jedyne co mi pozostało, to nagłe zainteresowanie filmem. W kuchni panował istny chaos, nawet nie musiałam tam patrzeć, by wiedzieć co się tam działo. Znając moje szczęście nagle wszystkim się zachciało ciasto robić.
Styles wykorzystał tę chwilę i przysunął się bliżej mnie. Nie, to zupełnie nie wyglądało dyskretnie, wiesz? Ehhh cały on. Na kanapie skuliłam się jeszcze bardziej- o ile się tak w ogóle dało.
-A tobie co? Zimno ci?-zapytał widząc moją reakcję.
-Pokręciłam głową. Nie zamierzałam wypowiedzieć żadnego słowa w towarzystwie Zayn'a.
-To coś się tak odsunęła?-zapytał próbując spojrzeć mi prosto w oczy.
-Może dlatego, że ty się do niej przysunąłeś?-podsunął ze śmiechem Louis.
No, nareszcie coś mądrego. W sumie to nawet była prawda.
Teraz chciałam być sama dla siebie. Nie miałam ochoty z nikim rozmawiać.  Z drugiej strony to Harry jedynie łagodził atmosferę głuchej ciszy w salonie.
-Lou, to Ty zjadłeś moje ostatnie żelki?!-z kuchni wydobył się głos Niall'a jak można było się domyśleć.
-Ja ten...-Louis już wbiegał na górę po schodach, a za nim w pogoń udał się blondyn.
Jesli teraz zawołają Harrego do kuchni to ja nie wiem co im zrobię. Odwróciłam się w nich kierunku. Włączają piekarnik...świetnie, już lepszej pory nie było.
-Miałaś mi wytłumaczyć jeszcze jedną rzecz- Harry spróbował po raz drugi. Tym razem nieco poważniejszym tonem.
Popatrzyłam na niego karcącym spojrzeniem. Skoro widział, że nie mam ochoty na jaką kolwiek rozmowę w tej chwili, to po co zadawał mi kolejne pytania?
Poczułam, że jego ręka wsuwa mi się pod plecy. O nie, takiego ruchu nie może wykonać nikt, z wyjątkiem Niall'a.
-Hej, spójrz na mnie- powiedział i zrozumiał, że do dziewczyn trzeba wolno, spokojnie i łagodnie.
Zupełnie inny ton. Taki opiekuńczy. O co mu chodziło, co miałam tu wytłumaczyć? Powoli przekręciłam głowę w stronę Styles'a. Jego wyraz twarzy nie wyrażał żadnych emocji. Nic, tylko sliczne zielone punkciki, mocno napięce policzki i loczki nachodzące mu na czoło mimo ciągłych poprawień.


-No, powiesz mi wreszcie?-jego ton głosu przyprawił mnie o dreszcze.
-Ale co?-szepnęłam starając się, żeby moje slowa słyszał tylko i wyłącznie on.
-Wczoraj...zauważyłaś nas i uciek...
Spojrzałam na niego błagalnym głosem. A to o to  mu chodziło. Jakoś nie musiał mi tego przypominać. A szczególnie przy Zaynie. Widziałam, że chłopak tylko odwraca głowę w naszą stronę. A Harry? Harry nadal nie wiedział o co mi chodzi, teraz patrzył na mnie tak czule.
-Chodź- powiedziałam zostajwaijąc Malika samego na kanapie.
Tak wiem, chamskie, ale co miałam na to poradzić. Nie chciałm porozmawiać ze Stylesem o takich sprawach przy nim. Pociągnęłam go za rękę i otworzyłam drzwi balkonowe. Wyszliśmy. Było już bardzo ciemno. W ostatniej chwili spojrzalam na Zayna siedzącego na kanapie. Patrzył gdzieś w dal, niby w stronę drzwi, ale jednak nie widział nas.. Był zbyt daleko myslami. Znałam to uczucie, więc wiedziałam jak to jest.Żal mi się go zrobiło. Siedział tak sam, sprawiając wrażenie dziecka, które własnie straciło rodziców. Jego oczy...Ich jasniejący blask napawał mnie jeszcze wielkim smutkiem i uczuciem, którego nie umiałm zdefiniować.
Zaprowadziłam Harrego trochę dalej. On bez żadnych sprzeciwów podążał za mną. W końcu stanęłam za jakimś drzewem, kilkanaście metrów dalej przepływał strumyk. Już stąd można  było usłyszeć jego cichy szum. Niebo tej nocy nie zaszczyciło nas swoim rozmaitym rozmieszczeniem gwiazd. Wszystko przykrywało ciemne chmury. Ale jednak i to miało swój urok. Księżyc, jakby walczący z obłokami i próbujący przebić swoją poświatę przez ciężkie kłęby.Wilgotne powietrze nie dawało złudzenia dusznemu- jak jeszcze parę godzin temu przy kąpieli.
Spojrzałam na niego niemal zatapiając się w jego oczach. Te również nie styskały radością.
-Asia, ja widzę, że coś Ci jest. Widzę to od dawna. To nie przez omdlenie, jak na początku podejrzewałem. Patrząc na Ciebie mam wrażenie, że cierpisz, a najgorsze jest to, że nie wiem przez kogo i dlaczego. A wczoraj? Wczoraj po prostu nas zobaczyłaś i zaczęłaś uciekać. Wtedy zdałem sobie sprawę, że to przez nas, może i przeze mnie. Powiedz mi co Ciś dręczy, a postaram się to zmienić, nie mogę dłużej tak na Ciebie patrzeć- mówil patrząc mi prosto w oczy jak by własne wyznawał mi  miłość.
Jego słowa były tak dogłębne. Każdy wyraz starał się się akcentować, tak aby do mnie dotarł. Wolno i wyraźnie.
-Harry ja..-głos mi się załamywał.
-To przez niego prawda? Powiedz mi tylko, co on Ci zrobił. Pozwól mi, abym mógł mu zadać taki sam ból, jaki on zadał Tobie-Patrzył na mnie, patrzył mi prosto w oczy i mówił. Jak on mógł tak mówić o swoim przyjacielu? Przybliżył się jeszcze bliżej, niż był. Niebezpieczna odległość. Te oczy pewne niepokoju, ale takie zasroskane.
-On..to nie jest jego wina Harry. Poza tym dlaczego to mówisz, jak nawet ne wiesz do czego doszło. Nie było Cię tam, a potem zwalasz wszystko na niego. To nie Twoja sprawa, tylko pomiędzy mną a
-Ale Ty przez niego cierpisz!-wydał z siebie okrzyk.
Przestraszyłam się tego. Był w bardzo niebezpiecznej odległości. Potrząsnął mną, po czym przygwoździł do drzewa. Jego oczy....on miał łzy w oczach.
Patrzyłam na niego ze strachem, nic nie mogłam zrobić. Zakoczył mnie tym tonem. Po co w ogóle się do tego wtrącał. A teraz jeszcze płakał? Nic nie układało mi się w logiczną i spójną całość. To nawet nie było do niego podobne.
Przywarta do drzewa tylko patrzyłam przestraszonym wzrokiem. Co mogłam zrobić? Miał żelazny uścisk. Odwróciłam wzrok. Chyba zaczął do siebie dochodzić...miałam taką nadzieję. Teraz nikt nie mógł być przy nas, żeby go uspokoić. Dlaczego tak daleko nas zaprowadziłam?! Jaka ja byłam głupia. Nigdy go nie widziałam w takim stanie.
-Puść mnie- szepnęłam.
To jedyne co w tej chwili byłam w stanie z siebie wydobyć. Jak  go uspokoić? Może zwyczajnie uciec? To bez sensu, złapał by mnie po sekundzie, a jeszcze dochodziła do tego jego znajomość ogrodu, a moja.
Chyba po tych słowach zreflektował się, co zrobił. Szybko rozluźnił uchwyt, a ja odskoczyłam jak oparzona. Rozmasowałam moje obojczyki, czyli miejsce na którym jeszcze przed sekundą spoczywały ręce Harrego.
Drugie co zrobiłam, to zwiększyłam oddzielającą nas odległość. On już nie próbował jej zmniejszyć, bo teraz to ja byłam w szoku i jego każdy drobny ruch mógłby doprowadzić mnie do ucieczki.
-Przepraszam- wyszeptał patrząc mi prosto w oczy, lecz i to było chwilowe. Po chwili spóścił wzrok. Będąc na jego miejscu to mu się nie dziwiłam.
Ja nic nie odpowiadałam. Musiałam dojść do siebie. I on to doskonale wiedział, więc czekał, i czekał. Po kilku minutach znowu odrzekł:
-Przepraszam.
Patrzył na mnie ze łzami w oczach. Na szczęście to  już nie był ten wzrok co przed paroma minutami. Zły, wręcz dziki.
Staliśmy tak jeszcze jakiś czas. On próbował robić niepewne kroki, ale widział, że natychmiast się odsuwałam.
-Boisz się mnie?-Ton głosu spokojny, ale ja wciąż nie miałam zaufania.
Niepewnie zrobil kolejny krok- ja również. Ups, stanęłam na korzeń jakiegoś drzewa, co oznacza, że nie mam za wielkiego pola manewru, bo gdzieś w pobliżu jest krzew, lub coś podobnego.
Jeszcze jeden krok. Już mialam się cofnąć. Nie! Nie rób tego, musisz być dzielna, przecież on Ci nic nie zrobi, nie ruszaj się!
Miałam tylko nadzieję, że w tej chwili moje nogi nie odmówią posluszeństwa. Stój, musicie to sobie wyjaśnić. Ucieczką nic nie zdołasz. Nie uciekaj od problemu, prędzej czy później objawi się w taki lub inny sposób, na pewno nie zniknie.
Styles znowu pojawił się bliżej mnie. Nie tak blisko, jak poprzednim razem, bo już nię nauczył, że na to mu nie pozwolę, ale bliżej, niż przed doslownie chwilą, kiedy jeszcze uciekałam.
-Przepraszam, ja po prostu się o Ciebie martwię-odparł cicho.
Nie odpowiedziałam, tylko nieśmiało pzytaknęłam.
-Asiu...nie bój się mnie. Czuję się.....jak ostatni debil. Wiem, że to co zrobiłem tyło tak podłe, ale poniosło mnie. Pozwól, abym znów mógł Cię dotknąć i nie czuć, jak bardzo Cię zraniłem.
Tak, bałam się, ale to nie był ten rodzaj bojaźni, jaki był przez kilkunastoma minutami. Nie chciałam go stracić, więc przebaczyłam mu. Był taki slodki, taki uroczy, tak bardzo tego żałował, że po prostu musiałam.
Nieśmiało wystawiłam raziona. On zrozumiał ten gest, a w jego oczach od razu zauważyłam przebłysk. Te śliczne, zielone tęczowki znów jaśniały jak dawniej.
On mnie szybko objłą swoimi barczystymi ramionami, a ja leciutko zarzuciłam mu ręce na szyję.




-Nie rób tak więcej- szepnęłam.
-Obiecuję, że nie będę- ciepło jego oddechu czułam na policzku, zaś na twarzy cudowne loki, które tak ślicznie pachniały. Ten zapach zawsze mi go przypominał.
Chociaż na dworze nie było najcieplej, bo zbierało się na burzę, a na dodatek była to...któraś w nocy to wtulona w Stylesa czułam się jak bym miała gorączkę. Mogłam tak stać całą noc.
-Harry, chcę Ci to chociaż po części wyjaśnić.-zaczęłam.
-Ciii, teraz za bardzo Cię zraniłem. Innym razem, kiedy się będziesz czuła na siłach.- wyszeptał.
-Nie, to nie może czekać. Nie mogę Cię trzymać dłużej w niepweności. Uważam, że powinieneś wiedzieć...-nie wiedziałam jak to ująć.
Przecież tak jakby przez niego cierpiałam, ale jednak to ja zawiniłam. I weź tu mnie zrozum...W tej chwili trudno mi bylo jakkolwiek dobrać słowa. Plątałam się, nie wiedziałam, od czego zacząć.
-Jak nie chcesz, to nie mów. Mamy jeszcze przecież dużo czasu, będą jeszcze inne...
-Nie, ja tylko nie umiem odpowiednio dobrać słów- przerwałam mu.
-To powiedz jak umiesz-nie wiem, czy się starał, czy na prawdę taki był, ale jego zachowanie wobec mnie momentalnie się zmieniło.
Albo nie chcial mnie urazić po raz kolejny, a może po prostu zrozumiał. Był taki spokojny, opiekuńczy i czuły (jak na przyjaciela).
-Po prostu...Chciałam powiedzieć, że źle zrozumiałeś naszą sytuację z Zaynem- na dźwięk tego imienia lekko zadrżałam. On dodał mi otuchy przytulając mnie coraz mocniej i czulej.
-...To nie jego wina, to wszystko przeze mnie Harry-mówiłam coraz bardziej załamanym głosem.
-Asiu, dokończysz innym razem. Teraz już jesteś przemęczona, dziś dużo przeszłaś, chodźmy-starał się mnie przekonać.
-Nie Harry, musisz to wiedzieć, żeby poczuć się tak ja ja sie teraz czuję...wiedzieć, ze to nie jego wina...tylko....tylko moja- pierwsza łza spłynęła po moim policzku. Dobrze, ze tego nie zauważył. Na pewno wyczuł moją zmianę tonu, ale tylko tyle.
-Ciii, już dobrze. Postaram się to wszystko przemyśleć i zrozumieć- ulżyło mi i to bardzo.
Staliśmy take jeszcze przez chwilę, gdy Styles zapropowował, żebyśmy się przeszli. Jak wiadomo -zgodził się. On to wszystko dla mnie mógł zrobić.
-Ekhem...ale mam nadzieję, że nie zrobiłam wam dużych kłopotów po tym co zaszło w centrum. Znaczy..nie mieliście tu żadnej kłótni w domu, prawda?-zapytałam niepewnie.
Harry przygryzł dolną wargę. Czyli jednk mieli. To tak...mogłam się spodziewać po wczorajszych słowach Stylesa w centrum.
-Wybacz...ja nie wiedziałem. My po prostu, od pewnego czasu...-zaczął, ale już nie dokończył. Nie wiedziałam, co go do tego skłoniło.
To trochę brzmiało tak, jakby w ogóle się zastanawiać, czy cokolwiek powiedzieć.
-Jakiego czasu?-zapytałam.
-A nic, już nie ważne- odparł ciszej.
-Heeeej, o co Ci chodzi. Wiesz, że przez takie gadanie robię się coraz bardziej ciekawsza,w ięc im szybciej mi powiesz, tym lepiej.
-Nie mogę- mówił.
Znowu te spięte policzki, kamienna twarz, smutne oczy.
-Możesz, ale nie chcesz-naciskałam.
-Asia...uwierz, że chcę, ale to sprawa pomiędzy mną a Zaynem. Tylko i wyłącznie.- mówił to tak poważnym tonem jak nigdy dotąd.
No teraz to się w ogóle pokomplikowało. Najpierw moja kłotnia z Malikiem, potem dowiaduję się, że on i Harry mają coś przede mną do ukrycia...świetnie, co jeszcze? Niedług się okaże, że wszyscy są wmieszani w tą sprawę tylko nie ja.
A myślałam, że przyjaciele mówią sobie wszystko. No cóż...potem Nialla zapytam, może on coś wie, w końcu z nimi mieszka.
-Asia, błagam nie pacz tak na mnie. Ja po prostu...nie mogę Ci powiedzieć.
-Nie chcesz- poprawiłam go trochę wkurzona.
-W połowie to prawda- stwierdził po chwili zamyślenia.
Szliśmy wolnym krokiem wzdłuż rzeki. Nie chciałam już poruszać tego tematu wiedząc, że i tak nic nowego nie wskóram.
Robiło się coraz zimniej, najpewniej zbierało się na burzę. Zresztą chmuy ciężko wiszące nad nami "mówiły" same za siebie.
-Harry, wracajmy.
-Okay.
Gdy dochodziliśmy do domu powiedziałam:
-Proszę Cię, nie kłóć się z nim więcej.
-Dobrze- szepnął wzdychając.
Ostatni raz ogarnęłam wzrokiem orgód po czym weszłamszybko do środka, gdzie Styles przepuścił mnie pierwszą.
W kuchni panowała nieco inna atmosfera, niż jak wyszliśmy. Wszyscy byli nieco ciszej czekając na jakąś potrawę i zagdądając co chwila do piekarnika. Nie ma to jak jeść ciasto w środku nocy...
Tylko kogoś mi brakowało.
-Gdzie Za....gdzie jest Rose- ugryzłam się w język.
-Z Zaynem na górze- powiedział smutno Liam.
Dopiero teraz zrozumiałam całą sytuację. Strasznie żal zrobiło mi się chłopaka- zaprasza do siebie dziewczynę, a ona idzie do innego.
-A..aha. A po co tam są?-udawałam nagłe zdziwienie Rose, żeby zatuszować zainteresowanie Malikiem.
-Nie wiem, zaraz jak wyszliście to podeszła do niego i poprosiła na chwilę na górę-oaparł Louis, a Liam tylko westchnął.
Już chciałam coś powiedzieć, ale piekarnik zapikał.
-O ciasto!-wrzasnął Niall na cały dom.
Usłyszałam czyjeś szybkie kroki po schdach. Ufff to tylko Rose. Schodziła do kuchni z nieco nieodgadniętym wtrazem twarzy. Liam gdy to zobaczył po prostu spojrzał na nią wzrokiem...ale to jakim wzrokiem. Pełnym rozpaczy, bólu i...tak..i miłości.
Chłopak jest taki uroczy, gdy się stara...
-O! Już wróciliście, akurat!-powiedziała uśmiechnięta.
-A co z Zaynem?-zapytał Lou próbując niezauważalnie skubnąć kawałek ciasta.
-Powiedział, że jest już śpiący i nie chce nam przeszkadzać.
Liam cały czas obserwował ją smutnym wzrokiem. Stał cicho oparty o ladę i nic nie mówił. Tak mi było go żal.
Nie wiem...czy Rose nie wiedziła tych jego spojrzeń, czy tylko udawała, że nie widzi, albo że nie chce widzieć.
No cóż...nieodwzajemniona miłość to przecież najgorszy ból dotykający człowieka. Wyżerający go od środka. Wszystko w nas się gotuje, chcemy krzyczeć, ale jednak wszystko dusimy w sobie. Z czasem staje się to ból nie tylko psychiczny, ale i fizyczny. Niektórzy zaczynają się ciąć, inni po psostu popełniają samobójstwo. Bo po co żyć, kiedy nikt ich nie rozumie. Czują się tacy niechciani na tym świecie, odrzuceni przez społeczeństwo. Nikt przecież Cię nie zrozumie, do puki sam nie doświadczy takiego bólu. Ale czasem już może być za późno...
A wszystko zaczyna się od tak niewinnej miłości. Nie chciałam, żeby coś podobnego spotkało Liama. Nie mogłam patrzeć jak cierpi. To w jaki sposób on na nią patrzył, było wzruszające. Jak na największy skarb w życiu, jak na ósmy cud świata.
Muszę z  nią o nim pogadać, ale nie dzisiaj. Teraz wszyscy są zmęczeni. poza tym wolałabym, aby rozmowa odbyła się na osobności.
 Ok 40 minut później...
Byłam już strasznie śpiąca, a chłopcy wybierali drugi film. Resztki cistra leżały na stoliku do kawy, ale już nikt nie był w stanie ich dokończyć. No..może dlatego, że Niall poszedł do toalety, a tylko on był do tego zdolny.
-Asia, gdzie idziesz?-zapytał Louis widząc, że powoli kieruję się w stronę schodów.
-Ja? Już jestem zmęczona. Połóżę się już, a wy tu oglądajcie.
-Idę z Tobą- odparł śmiało Harry.
-Nie, Ty tu zostań. Ja zaraz zasnę, więc i tak na wiele się nie przydasz- blado się uśmiechnęłam.
-To Cię chociaż odprowadzę do pokoju.
-Nie, Harry, na prawdę nie trzeba.
-Ale skoro za chwilę zasniesz, to i tak wrócę tu po paru minutach-nalegał.
-No własnie, więc jaki jest sens, żebyś w ogóle tam szedł?-zgasiłam go.
-Ale...
-Oj zostaw ją, jak chce, to niech pójdzie- przerwał mu Niall.
Styles tylko zjechał go wzrokiem, a ja rzuciłam blondynowi krótkie dziękuję, po czym zawlokłam się na schody. Nie wiem, która była w nocy, ale nie miałam siły już kompletnie na nic.
Już miałam wchodzić do pierwszego pokoju od samych schodów, ale powstrzymałam się w ostatniej chwili. Przypomniałam sobie wydarzenia, które miały miejsce niecały miesiąc temu. Tak, to był jego pokój. Zatrzymałam dlonie na klamce. Widziałam delikatną poświatę wydobywającą się z tego pokoju, pewnie to lampka nocna. A jednak nie śpi, skoro ma ją zapaloną. No tak, przecież wiadomo, że powodem, dla którego nie zszedł byłam ja. Nie wiem co teraz robił w pokoju, ale słyszałam go, albo coś. Nie wiem, dźwięk był bardzo cichy. Tak, to chyba on....on płacze. Słyszałam jego ciche łkanie.
Teraz to i mi łzy snanęły w oczach. A pytanie,  nasuwające się teraz do mojej głowy było jednoznaczne: nacisnąć klamkę, czy nie? Przełamać się...
Podjęłam decyzję...


___________________________________________________________________


Rozdział dodałabym wczoraj, ale wolałam się bardziej przyłożyć z czego w wyniku wyszedł trochę lepiej :))  Oczywiście w następnym rozdziale dowiedzie się, czy bohaterka wreszcie pogodzi się z Zaynem, czy też nie wejdzie do pokoju. A wy jak myślicie, jaką decyzję podejmie? :D
Obawiam się, że dlugo będziecie musiały czekać na odpowiedź, bo naspępny tydzień zapowiada się o wiele gorzej od tego :<
No cóż....do następnego miśki <3
Komentujcie ♥

8 komentarzy:

  1. Hej!!! Super!! Świetna notka! Mam nadziję, że wejdzie do niego i się pogodzą! Strasznie mi go szkoda ;( i teraz jeszcze Liama.. Oni wszystcy są tacy słodcy! Czekam na ciąg dalszy kochana! Naprawde świetnie!! ♥ Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Anonimowy17 maja, 2013

    Biedny Liam ;(
    Mam nadzieję że ona wejdzie do Zayna...
    Weny, weny i jeszcze raz weny życzę!
    ~Anai

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetne wciągnełam się mam nadzieje że Asia pogodzi się z Zayn.Biedny Liam tak mi go szkoda było.Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Anonimowy17 maja, 2013

    Masz po prostu blog... aż brak słów. Masz super, fajny, ciekawy i świetny i wiele pozytywnych słów. Gdy po przeczytaniu tak mnie zżera ciekawość jak to się wszystko potoczy. Prawie codziennie nawet co kilka minut sprawdzam tą stronę czy dodałaś następny rozdział. Normalnie tak zżera mnie ciekawość. Uwielbiam twój blog <3. Mam nadzieje że będzie dużooo a dużooo rozdziałów. Kocham twój blog. Proszę napisz szybko kolejny rozdział. Pliss... Pozdrawiam. Maja :***

    OdpowiedzUsuń
  5. Ona musi się pogodzić z Zaynem :)
    Ps:Świetne!!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Anonimowy17 maja, 2013

    Super blog pisz następny rozdział

    OdpowiedzUsuń
  7. Już się nie mogę doczekać!!!! ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mnie się zdaje czy ona przez przyjaźń z Niall'em jest silniejsza? Niech otworzy te pieprzone drzwi i z nim pogada!
    Zapraszam do mnie ---> http://dlacze.blogspot.com/ , http://nickij09.blogspot.com/ , http://nickij97.blogspot.com/ :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarze ♥
Mam najwspanialszych czytelników na świecie : )