Muzyka

15 września 2013

~Rozdział 32~


-No mów!- krzyknęła Alice wędrując przez swoje łóżko z kartką i długopisem w ręku.
Westchnęłam  pod nosem.
Po przemyśleniu wszystkich spraw związanych z Niallem stwierdziłam, że powiem wszystko mojej najlepszej przyjaciółce. Może ona będzie znała wyjaśnienie.
-No wtedy na grillu…-zaczęłam.
-To już mówiłaś! Zacznij od tego jak weszłaś na korytarz-przerwała mi podekscytowana.
-Ja nie weszłam na ten korytarz-jęknęłam próbując wytłumaczyć jej tę samą sytuację po raz trzeci.
-Jak to nie…
-No ja byłam na schodach-mruknęłam wygodniej podpierając się na łóżku i trzymając kubek czekolady w ręku.
-Czyli on Cię nie zauważył?!-pisnęła energicznie zamazując coś na kartce.
-Nie-odparłam zdziwionym tonem.
-Więc jeszcze raz-sepleniła mając przedmiot do pisania w ustach.
Wypuściłam głośno powietrze.
-Od którego momentu? –zapytałam monotonnie.
-No jak go widziałaś z Nicole-powiedziała jak by to było oczywiste.
-No… wchodziłam na górę i zauważyłam ich razem. On przyszpilał ją do ściany-wzdrygnęłam się na samo wspomnienie o tym-szeptał jej coś.-mówiłam z każdym słowem zniżając głos coraz bardziej.
-A ona? -zapytała brunetka bazgrząc coś zawzięcie.
-Alice… po co ty to wszystko zapisujesz? -jęknęłam.
-Żeby lepiej wszystko zrozumieć-mówiła z powagą.
Upiłam łyk czekolady.
-No…a ona ?-spojrzała na mnie wyczekująco.
-Co ona?-bąknęłam
-No jaka była jej reakcja? Zachowanie, wyraz twarzy-wyliczała podekscytowana.
-Reakcja? A co mogła zrobić. Horan był przecież o wiele silniejszy więc bezradnie stała przy ścianie.
-Szczerze to nie wyobrażam sobie takiego Nialla- wtrąciła przerywając pisanie.
-Do tego momentu też go sobie takiego nie wyobrażałam-mruknęłam.
-No dobra …mów dalej.
-Dalej czyli…?
-No…coś się potem stało? Albo nie! Jaki miała wyraz twarzy?
-No…- starałam sobie przypomnieć minę Nicole z tamtego dnia.
-Ona no nie wiem… bała się go.-mówiłam niepewnie.
-Ale była zdziwiona?
-Niewiele widziałam, nie mogłam im się pokazać-mruknęłam sarkastycznie.
-Na pewno? Widziałaś w jej oczach jeszcze coś oprócz strachu?
-Alice!
-No co..?
-Czuję się jak na jakimś przesłuchaniu! A co ja jestem, żeby z oczu wyczytywać emocje?
-To by mogło mi pomóc ogarnąć tą sprawę…
-Nie wiem w jaki sposób, ale jeszcze raz Ci mówię, że niewiele zauważyłam ledwo wychylając się zza schodów.
-No ale… była zdziwiona?-nie odpuszczała.
-Nie… tak… nie wiem-jęknęłam.
Brunetka wywróciła teatralnie oczami. Powracając wzrokiem na kartkę niepewnie coś pisała.
-Co było potem?
Ocknęłam się.
-Um …przyszedł Zayn -na sam dźwięk imienia padającego z moich ust przeszły mnie dreszcze.
-A on Cię widział?- na nowo zapełniała kartkę notatkami.
-Wydaje mi się, że nie.
-Jaka była jego reakcja?
-No chyba oczywiste, że był zdziwiony-odparłam, a po chwili krótkiej ciszy dodałam:
-…Ale spokojny.
-Jak to on-mruknęła.
Przytaknęłam wiedząc, że moja przyjaciółka i tak tego nie zauważy.
-No i co zrobił?
-A co miał  robić. Uspokoił Nialla i Nicole. Przytulił ją i takie tam. A blondynowi kazał potem chyba zejść na dół. Co do końcówki nie jestem pewna, bo wtedy już zbiegałam po schodach.-powiedziałam na jednym wydechu.
Alice spojrzała na mnie znad kartki. Przełknęłam nerwowo ślinę.
-Okey, okey. Przyznam, że dziwne. Nigdy nie wyobrażałam sobie tego chłopaka robiącego jakąkolwiek krzywdę dziewczynie.
-Ja tak samo-szepnęłam.
Alice uśmiechnęła się do mnie ciepło wzięła długopis do ręki i zaczęła nim jeździć wśród kartki jakby czegoś szukając. Zatrzymała przedmiot trzymany w dłoni i niemalże krzyknęła:
-A właśnie! A Niall? Jak wyglądał? Słyszałaś cokolwiek co do niej mówił?
Pokręciłam przecząco głową.
-Pamiętam tylko, że był..no..zły, wkurzony. Jakby chciał od niej coś wydusić, oskarżyć. On..on jej groził-mój głos drżał, a tamta sytuacja stanęła mi przed oczami.
Moja przyjaciółka wzdrygnęła się. Przez chwilę między nami panowała cisza nie licząc mojego przyspieszonego oddechu i tykania zegara.
-Biedna Nicole…- wydusiła w końcu.
I miała rację. Dopiero teraz zdałam sobie sprawę, że źle traktowałam dziewczynę. Ona była dla mnie miła mimo tego, jak na nią patrzyłam.
Nieraz sama siebie nie rozumiałam- i to był właśnie jeden z takich momentów. Bez powodu brałam ją za tą złą, choć nic mi jeszcze nie zrobiła. Nie wspomnę już o Irlandczyku, który wręcz zabijał ją wzrokiem gdy tylko była w zasięgu.
-No dobra….-przerwała moje przemyślenia Alice. –Teraz opowiedz o tym co się stało dziś rano.
-Po tym jak Zayn wyszedł z pokoju zbiegłam na dół- ale to już chyba wiesz- spojrzałam na nią wymownie.
Przyjaciółka przytaknęła.
-Chciałam wejść do kuchni, ale usłyszałam, że Niall gadał z Liamem, a ton jakim rozmawiali nie należał do tych zwyczajnych.
-A teraz słowo w słowo, o czym mówili?-przerwała wpatrująca się we mnie brunetka. Wyglądała jak zahipnotyzowana.
-Tak, uważaj bo zacytuję Ci każde ich zdanie- powiedziałam sarkastycznie.
Wzięłam łyk czekolady i zaczęłam:
-Um…Horan coś wspominał, że to nie ma prawa istnieć, bo…coś tam od wakacji-plątałam się starając sobie wszystko przypomnieć.
-Bo coś tam od wakacji-mruknęła.
-No co, mówiłam Ci, że nie pamiętam-jęknęłam
-Dobra…a przynajmniej pamiętasz coś jeszcze?
-Szeptali więc niewiele słyszałam, zresztą w wyniku tej całej ekscytacji sama połowy zapomniałam- westchnęłam.
-Ok…to mów co zapamiętałaś.
-Em…wspominał coś o tym, że ona nie widzi we mniej więcej niż kolegi, czy jakoś tak-paplałam sama nie wiedząc co mówię.
Alice momentalnie zaprzestała pisać swoją notatkę. Spojrzała na mnie znad kartki a jej oczy błyszczały.
-I Ty na serio nie załapałaś o co mu chodzi?- wyszeptała jakbyśmy były w jakimś  magicznym miejscu i odprawiały jakiś rytuał
-Yyyy…nie? -zaczęłam niepewnie ugniatając rąbek koszulki.
 Brunetka w geście zrezygnowania pokręciła głową.
-Jak spojrzysz na to co zapisałam to sama do tego dojdziesz. A teraz mi dokończ-mruknęła.
-Hmmmm… Liam cały czas go pocieszał. Wiesz coś w stylu: będzie dobrze i inne puste słowa.
Moja przyjaciółka przytaknęła na znak, że rozumie.
-Coś jeszcze zapamiętałaś? Jak się zachowywali gdy weszłaś do kuchni?
-Daddy…przerażony i zdziwiony a Horan stał tyłem i płakał.
Ali uśmiechnęła się pod nosem nie zaprzestając czynności.
-I co, kto się pierwszy odezwał?
Moja przyjaciółka była bardziej podekscytowana tą całą sytuacją niż ja. W jej oczach wręcz świeciły iskierki.
-No..ja się zapytałam o co im chodzi-powiedziałam niepewnie.
Alice zmarszczyła nos.
O! I mam coś jeszcze! Przedtem mówili…znaczy Niall mówił, że nie powie jej tego prosto w oczy i chyba w ogóle jej nie powie bo wie, że by ją skrzywdził..czy jakoś tak-próbowałam przypomnieć sobie zdanie wypowiedziane przez niego i ułożyć w jakiś logiczny sens.
Brunetka zapisała coś wielkimi literami na kartce z jeszcze większym „bananem” na twarzy.
-Który z chłopa…
-Lepiej Ty mi powiedz co z Zaynem- przerwałam jej.
Brunetka uniosła brwi.
-No nie udawaj, że nie wiesz-uśmiechnęłam się pod nosem.
-No…w sumie to na początku tak podeszłam i się spytałam dlaczego tak sam siedzi. Wiesz, takie tam pierdoły. Potem zmieniliśmy temat ogólnie na wszystkich. Wiesz, pytałam się raz o Nicole, raz o Liama. Tak jakoś zeszło. Potem jeszcze trochę rano gadaliśmy, bo w nocy podobno nie za bardzo bylam zdolna do jakichkolwiek rozmów.
Moje kąciki ust uniosły się ku górze.
-O wszystkich …-powtórzyłam.
-No o Tobie też coś tam-zaczęła niepewnie.
A więc?
-Co a więc?
-No co o mnie mówiliście?
-Na ognisku wyglądał na zakłopotanego jak zaczęłam Twój temat. Przygryzł wargę i znowu się zapatrzył. Jego wyraz twarzy był taki, że mało co się nie rozpłakałam, a do tego ta niewinność. Naprawdę wygląd Malika  potrafi być mylący…
Przytaknęłam.
Coś o tym wiem.
-Więc jak już wspomniałam wtedy jak najszybciej chłopak chciał zmienić temat. Nie odpowiedział nic, dopóki nie powtórzyłam pytania. Spojrzał na mnie i szepnął, że to trudny temat. Nie chciałam naciskać, więc już dalej go nie męczyłam-Alice wzięła oddech i kontynuowała- w pokoju obudziłam się na ogromnym łóżku. Na początku nie wiedziałam gdzie jestem, dopiero potem gdy spojrzałam w bok i zobaczyłam Zayna skulonego na sofie dotarło to do mnie. Powiem Ci, że jest nieziemsko przystojny nawet jak śpi-rozmarzyła się.
Zachichotałam.
-Cała Ty.
-Ojjj bez przesady. Cicho wstałam i znalazłam łazienkę. W czasie tego mulat zdążył się tylko przekręcić na drugi bok z uśmiechem na twarzy. Podwinął mu się koc, którym był przykryty więc podeszłam do niego i zaciągnęłam delikatnie. Potem poszłam się myć, pomijając to, że pół godziny szukałam damskich żeli pod prysznic. Gdy wróciłam Malik był już na nogach. Znów zaczęłam temat o Tobie. Tym razem chyba przez wzgląd, że byliśmy sami to stał się bardziej otwarty. Wtedy poznałam go od tej innej strony…
-Powiem Ci, że brakuje mi tego-szepnęłam wzdychając cicho.
-Jemu z pewnością też-brunetka usiadła bliżej mnie i objęła przyjaźnie ramieniem.
-Tak Ci powiedział? -zapytałam z nutką nadziei.
-Nie, ale widziałam to po nim. Poza tym można to było wywnioskować z niejednego zdania, jakie o Tobie mówił.
-Cały czas gadaliście o mnie? -nie dowierzałam.
-Całe rano. Znaczy wiesz.. Nie tyle o Tobie, tylko o samej sytuacji. Wspominał, że Niall mu z tym wszystkim bardzo pomaga. Liam stara się jak może, więc to właśnie im dwóm powierza sekrety i się zwierza. Z Louisem… ten też stara się go wspierać. Zawsze rozśmiesza i zabiera w miejsca, gdzie można się wyszaleć.-wyliczała moja przyjaciółka.
-Mnie traktują tak samo-bąknęłam.
-No i powiem Ci, że ta rozmowa wcale nie była taka krótka. Paplał całe dwie godziny.
Wzdrygnęłam się.
Na serio? Aż tyle miał do powiedzenia na mój temat?
-Skoro wypowiadał się przez tak długi czas to chyba coś jeszcze pominęłaś. -mruknęłam „wybudzając się” z transu.
-Owszem- przytaknęła robiąc przy tym nieokreślona minę.
-A więc?
-Um… Wspominał też o waszej kłótni. I wiesz Asia. Nie wierzyłam, że patrzę na Zayna, na tego Zayna.- Ali zaciągnęła nosem a ja spojrzałam na nią pytająco.
-Jak mówił o waszej kłótni to dosłownie głos mu się łamał. On chyba starał się być silny, ale przy tym jak szeptał, że nie mógł Ci powiedzieć dlaczego to zrobił to… to jego oczy się zaszkliły.
Jak to usłyszałam to sama miałam ochotę wybuchnąć głośnym płaczem. Aż tak był tym zdołowany? Aż tak prze mnie cierpiał? Aż tak potrafiłam zranić ludzi? -tylko takie myśli krążyły w tej chwili w mojej głowie.
-Mówił to z wielkim żalem. Jego oczy stały się ciemniejsze a on w tamtej chwili przyjął posturę małego bezbronnego chłopca. Spuścił wzrok i uporczywie  trzymał miętolił rąbek swojej koszulki. Nie wytrzymałam …podeszłam do niego. Tyle słów cisnęło mi się wtedy do ust, ale nie wydusiłam nic. Nie byłam w stanie.-mówiła jak najęta.
-Po chwili krótkiej ciszy położyłam dłoń na jego ramieniu a drugą uniosłam podbródek chłopaka. Chciałam, żeby na mnie spojrzał, ale po chwili już wiedziałam, że tego żałuję.
-Nie sądziłam, że on tak cierpi-szepnęłam wpatrzona w jeden punkt nadal nie mogąc uwierzyć w to, co słyszę.
-Tak..cierpi. To za mało powiedziane. Mówiąc, że żałuję, że uniosłam jego podbródek miałam na myśli to spojrzenie. On wręcz świdrował mnie wzrokiem. Jego tęczówki ani na moment nie spuściły wzroku z moich. Wpatrywał się uporczywie, dopóki nie powiedziałam, że wszystko będzie dobrze. Odparł, że nic nie będzie dobrze i tak jak kiedyś. A resztą odpowiedzi było spojrzenie Malika, które dobijało jeszcze bardziej.
Przez kilka minut żadna z nas się nie odzywała. Ja…ja po prostu nie byłam w stanie. Niema cisza była w tej chwili każdą odpowiedzią-naszą konwersacją. Świadkiem był zegar tykający cicho w roku pomieszczenia. Zero ruchów-próżnia. Tak dokładnie- czułam się jak w próżni. Nawet nie wiem- czy oddychałam, czy nie. Może i wstrzymywałam powietrze, które zresztą teraz nie miało dla mnie wielkiego znaczenia. Pustka-po prostu pustka. To była bariera która otaczała nas w chwili obecnej.
Skoro Alice tak się tym przejmowała to ja się naprawdę zaczynałam bać w jakim on aktualnie jest stanie. Zrozumiałam tylko tyle: Na początku naszej kłótni przez kilka dni w ogóle nie ruszał się z pokoju. Potem dochodził do siebie- ale tylko zewnętrznie.  Wewnętrznie z każdą sekundą, minutą czy godziną było coraz gorzej. A to wszystko przeze mnie. Uświadamiałam sobie do jakiego stanu go doprowadziłam.
Co myślał teraz? Jak się czuł?
Gorzej niż przed godziną, lepiej niż za godzinę.
Bariera oddzielająca mnie i Alice od reszty świata powoli znikała. Powracałam do rzeczywistości. Otworzyłam szerzej oczy i nabrałam powietrza, którego jak się dopiero teraz zorientowałam-brakowało mi przez długi czas.
Gdy wyrównywałam swój oddech brunetka szepnęła:
-Będzie trudno, ale nie powiedziałam że jest to niemożliwe.
Te słowa zostały dodały mi otuchy. Nie spodziewałam się, że będę je wspominać nawet za kilka lat.
-Wiem Ali wiem-odparłam słysząc podobne pocieszenia z ust Nialla.
Brunetka zmarszczyła nos.
-Nie sądziłam, że ten chłopak może aż tak cokolwiek przeżywać. Zawsze Zayna sobie wyobrażałam nieco inaczej. Wtedy w pokoju… szczerze Ci powiem, że to co widziałam w jego oczach to trudno będzie mi wymazać.
-Tak…on zawsze był taki..troskliwy. -mówiłam mając przed oczami wspólnie spędzone chwile z mulatem.
-Ma podobną naturę do Nialla ale przez jego wygląd zewnętrzny wszyscy o tym zapominają.-mruknęła moja przyjaciółka.
Przytaknęłam jej.
-Wiesz..kiedy już nie mogłam dłużej patrzeć mu w oczy-przytuliłam go. Po prostu czułam, że Malik bardzo tego potrzebował. Musiałam stawać na palcach-zachichotała- ale cieszyłam się, że w jakiś sposób Zaynowi pomogłam. Chyba go przedtem nie doceniałam bo…on to robił jakbym była ostatnią nadzieją. Nie puszczał mnie, ramiona chłopaka oplatały mnie…jeszcze nigdy nie czułam się tak bezpieczna. No po  prostu tego nie da się opisać. Widać, że zna się na dziewczynach, bo robił to z taką… pasją? Nie, nawet nie wiem jak to określić. Ale coś czuję, że on naprawdę będzie kiedyś wspaniałym chłopakiem dla tej jedynej …-skończyła a ja sobie uświadamiałam, jak bardzo mi go brakuje. Przecież jeszcze niedawno mogłam doświadczać tego samego. Zayn naprawdę znał się na rzeczy jeśli chodzi o dziewczyny. Na samą myśl o tym uroniłam kilka łez.
Tak bardzo chcę wrócić do tamtych czasów…
Spojrzałam na moją przyjaciółkę, która siedziała na łóżku nieruchomo i tak jak ja przed paroma sekundami wpatrywała się w jeden punkt.
Zamień się ze mną choć na chwilę, ja pragnę znowu poczuć jego dotyk…
-Ale nie mogę dla niego zrobić wszystkiego Asia. Myślę, że resztę musisz dokończyć Ty. Zakończ to wreszcie, proszę.
Choćby na sekundę być znów w Twoich ramionach…
-Ja..ja chcę Alice, ale jednocześnie nie mogę. Nie daję rady.-wyszeptałam.
-Rozumiem Cię, ale im dalej, Tym gorzej.  Nie radziłabym na Twoim miejscu znów to przekładać na tak długi czas.
Patrzeć Ci prosto w oczy i uśmiechać się…
-Postaram  się.
-Pomogę Ci kochana, myślę, że reszta też-oparłam głowę na jej ramieniu.
Fala ciepła rozeszła się po moim ciele. To się nazywa mieć prawdziwych przyjaciół…
-Kiedy się od niego odsunęłam, nadal widziałam w jego oczach smutek, były takie ciemne. To tak jak byś patrzyła w głęboką otchłań. Nie widzisz nic- próżnia. To właśnie spostrzegłam. A ciało chłopaka ponownie się spięło. Wgłębienie na jego policzkach stało się bardziej widoczne i blade. Nie wiem od kiedy zwracam uwagę na takie szczegóły… -mruknęła.
Znów mieć poczucie, że ta minuta jest tylko dla mnie i dla Ciebie…
-Ja też nie wiem Alice-odparłam  zdziwiona, choć rozumiałam ją bo sama przy śniadaniu nienagannie wpatrywałam się w widoczne zmiany od ostatnich dwóch  miesięcy.
-W sumie to już koniec tego co Ci miałam do powiedzenia …-szepnęła po chwili ciszy, która panowała w jej pokoju.
Wiedzieć, że jeszcze jednak dla kogoś żyję…
-Um…Podsumowując. Zayn spieprzył sobie całe wakacje, z każdym dniem jest z nim coraz gorzej, nikt mu nie może pomóc-jęknęłam.
Brunetka zaśmiała się cicho.
-Oj wcale nie jest tak źle. Chciałam Ci tylko pokazać, jak bardzo mu zależy na tym, żebyście się pogodzili.
-Widać to było szczególnie dzisiaj rano kiedy mnie unikał i nawet się nie pożegnał-powiedziałam sarkastycznym tonem.
-Po pierwsze Ty też go unikasz.
W sumie prawda…
-…A po drugie nie wyobrażam sobie, kto z was by pierwszy podszedł, żeby się pożegnać. Było by niezręcznie, a zakładam, że nie chciałabyś się znaleźć w takiej sytuacji.
-Nie rozumiem dlaczego go tak bronisz.
 -Nie bronię, tylko powoli zaczynam go rozumieć.-odparła.
Zamilkłam, a jej słowa docierały do mnie. Może i miała rację.
-Wina leży po obu stronach-dałam za wygraną uświadamiając sobie, że chłopak robi to samo, co ja jemu.
Alice przytaknęła.
-No wreszcie zrozumiałaś- wyszczeżyła się – a teraz dokończ mi poranną sytuację z Niallem-brunetka wzięła kartkę do ręki i spojrzała na mnie wyczekująco.
-Um….a co chcesz jeszcze wiedzieć?
-Wszystko od chwili kiedy weszłaś i się zapytałaś o co im chodzi.
Wypuściłam głośno powietrze.
-Nie pamiętam tego dokładnie, ale utkwiły mi słowa bondyna „Nie powinno Cie tu być”. Szczerze to przyznam, że ukuły mnie trochę. Jego ton był taki twardy, lodowaty. Myślałam, że jesteśmy przyjaciółmi i mówimy sobie wszystko, ale on chyba zmienił zdanie.-zaczęłam.
-Przyjaciółmi- powtórzyła moja przyjaciółka uśmiechając się słabo.
-Co?-spytałam oczekując wyjaśnienia na dziwną postawę z jej strony.
-Niedługo sama do tego dojdziesz, poczekaj aż oddam ci kartkę-szepnęła.
Starałam się ignorować jej słowa więc kontynuowałam:
-W sumie to potem jak poszłam do niego na górę to było już wszystko ok. Zachowywał się ja dawniej…
-I powiedział Ci o co chodzi?!-przerwała mi z impetem i z iskierkami w oczach.
-Um…nie. Tylko wiesz …rozmawiałam z nim jak kiedyś. Już nie miał tego pustego spojrzenia i tonu.
-Aaa okay. A teraz powracając do tamtej sytuacji…
-No…to reszta to już nic ważnego. Liam chyba chciał w pewnej chwili mi powiedzieć, ale Horan mu przerwał. Ale tego też nie jestem pewna.
-Nie jesteś pewna tego czy mu przerwał, czy temu, że chciał Ci powiedzieć prawdę? -spytała  moja przyjaciółka chyba nie za bardzo wiedząc co mówi.
-Alice!
-Co?
-No a jak myślisz. Przeanalizuj to co powiedziałaś jeszcze raz i zastanów się nad pytaniem. Chyba logiczne, że nie jestem pewna tego, czy chciał mi powiedzieć prawdę- mruknęła podenerwowana.
-A sorry, wyłączyłam się na chwilę.-odparła zaprzestając pisanie.
Westchnęłam cicho.
-Okay…więc dalej już nic ciekawego nie było.-powiedziałam.
-No ale Niall mówił coś jeszcze?
-Coś tam mówił…ale..A! Właśnie! Pamiętasz jak wpadłaś do kuchni? Uratowałaś mi życie, bo wiesz …zaczęłam się pytać o Nicole. Czy może to jest coś z nią związanego. Bo wiesz….skojarzyłam sobie jak wtedy przyszpilał ją do ściany. No i jak o to zapytałam  to zaczął mnie wypytywać dlaczego akurat o nią pytam itp. Nie chciałam mu skłamać prosto w oczy i chyba się domyślił, ale na szczęście wtedy wbiegłaś Ty.
-Kobieca intuicja- zaśmiała się.
Kilka godzin później…
Przez resztę czasu nie rozmawiałyśmy o chłopakach. Zmieniłyśmy temat stwierdzając, że tak będzie lepiej dla nas obu. Alice przyniosła albumy i opowiadała mi o swoim dzieciństwie. Potem z pracy wróciła jej mama z którą także zamieniłam kilka słów. Proponowała mi kilka razy nocleg, ale stwierdziłam, że już dwa dni mnie nie ma w domu więc muszę tam dzisiaj wrócić.
-Alice…- zaczęłam.
-Hmm?
-Ja już się będę zbierać..
-A jasne. Odprowadzić Cię?
-Nie dzięki.-zaśmiałam się.
Brunetka wzięła kartki, których dotychczas mi nie pokazywała. Stwierdziła, że lepiej jak je na spokojnie obejrzę u siebie i wreszcie „przejrzę na oczy” jak to powiedziała. Schodziłyśmy na dół, gdzie Alex (jakby ktoś nie pamiętał, to imię mamy Alice) oglądała jakiś serial.
-O Asiu, już się zbierasz?
-Um…tak. Mama już pewnie czeka…-zaczęłam.
-Jasne, rozumiem- na jej twarzy pojawił się szeroki uśmiech.
-Pamiętaj, że możesz tu wpadać, jeśli tylko chcesz.
-Um..dziekuję -bąknęłam.
Alice tylko przewróciła oczami i zaprowadziła mnie do przedpokoju nadal trzymając kartki w ręce. Gdy zakładałam buty w drzwiach stanął jej tata.
-Um….dzień dobry-powiedziałam nieśmiało.
-Cześć-powiedział podając uprzejmie rękę.
Po chwili podszedł do swojej córki i przytulił ją. Poczułam lekkie ukłucie, brakowało mi takiego ojca.  Niestety mnie tak już nigdy nie przytuli…
-To moja koleżanka. Właściwie to już się zbiera, więc poznacie się innym razem.-mruknęła.
Mężczyzna przytaknął.
Chociaż nadal nie zmienię swojego zdania, że Alice jest bardziej podobna do mamy, to oczy i usta ma całkowicie po nim.
-Do widzenia-kiwnęłam do niego gdy  brunetka już otwierała drzwi.
Jej tata odpowiedział mi tym samym. Wydawał się być bardzo miły. A stylem ubierania przypominał dwudziestolatka- jak zresztą cała rodzina Alice.
Moja przyjaciółka podała mi torbę. Na pożegnanie przytuliła mnie wciskając w ręce jej dzisiejsze zapisy.
-Na spokojnie przejrzyj to w domu. Mam nadzieję, że sama dojdziesz do wniosku zanim przeczytasz duży napis zamieszczony na dole-wyszczerzyła się.
-Taaaa z pewnością- odpowiedziałam jej sarkastycznie.
Po chwili drzwi się zamknęły a ja ruszyłam w stronę mojego domu. Wybrałam droge przez park stwierdzając, że w sumie nigdzie mi się nie spieszy. Kartki wepchnęłam do torby chcąc je spokojnie je przeanalizować w domu.
Dotarłam po kilkunastu minutach. Mamy jeszcze nie było więc stwierdziłam, że będzie w przeciągu godziny. Zrobiłam sobie kolację i udałam się do pokoju. Jedząc weszłam na Twittera, gdzie liczba…liczba…no dosłownie wszystkiego zaskoczyła mnie do tego stopnia, że o mało co się nie zakrztusiłam kanapką. Myślałam, że moje oczy zaraz wylecą z orbit. Te wszystkie wiadomości, posty, oznaczenia…Zamknęłam jak najszybciej laptopa domyślając się co może być w niektórych z nich.
Na spokojnie ułożyłam się na łóżku i kończąc kolację wyjęłam zapisy Alice z torby. Rozłożyłam je i zaczęłam czytać. Z każdym słowem powoli docierało…
NIE! BŁAGAM, NIEEEE!!!

_________________________________________


Hello miśki! <3
Nawet nie wiecie jak bardzo się za wami stęskniłam, a rozdziału nie dodawałam, bo dwa ostatnie weekendy miałam meeega zapchane ;//
No cóż …teraz to chyba będzie rutyna, jeśli chodzi o rzadziej dodawane rozdziały… ;<<
Ale przejdźmy do tych lepszych rzeczy :D Przybywam do was z nowym dennym, nudnym i nicsięniedziejącym XD rozdziałem.
Chciałam wam serdecznie podziękować za te wszystkie komentarze i opinie, i dostosowanie się do moich punktów z notki z poprzedniego rozdziału  :)
Zachęcam do obserwowania bloga (pierwsza ikonka po lewej) i ogólnie brania udziału w ankiecie.
No…a teraz czekam na wasze długie i mega wyczerpujące opinie w komentarzach  x]

05 września 2013

~Rozdział 31~


Przerażona mina Liama mówiła sama za siebie. A Niall? Nie wiedziałam, bo stał tyłem opierając dłonie o zlew. Ściskał je tak aż bielały mu kłykcie. Gdy blondyn usłyszał mój głos-zamarł. W kuchni zapanowała grobowa cisza nie licząc w oddali tykającego zegara. Nikt się nie odzywał, a Horan chyba nawet nie śmiał się odwrócić. Payne -ten Payne, który zawsze stara się zapanować nad sytuacją teraz wpatrywał się we mnie nieodgadniętym wzrokiem. Czy on zawsze musi być taki..tajemniczy?!
Ja sama miałam nogi jak z waty w tej chwili. Jednak musiałam udawać twardą. Oparłam moje ręce o biodra starając się wyglądać obojętnie. Daddy patrzył to na mnie to na Irlandczyka z mocno zaciśniętymi ustami.
Halo, ktoś się w końcu odezwie?
Niall powoli zaczął się odwracać z moją stronę a moje serce przyspieszyło tępo co najmniej dwukrotnie. Spojrzałam w stronę Horana, który trzymał kamienną twarz- jednak przekrwione oczy zdradzały jego aktualny stan.
-Czy dowiem się wreszcie co JEJ macie powiedzieć, a przede wszystkim jakiej jej?!
-Nie powinno Cię tu być-rzekł cicho blondyn ignorując moje pytanie.
-Przecież jeszcze kilkanaście minut temu mówiłeś, że spotkamy się na dole, więc chyba jednak powinnam-odparłam kpiąco.
Daddy podwinął rękawy i zaczął podchodzić do mnie powolnym krokiem.
-Ile słyszałaś?
-Wystarczająco, żebyście mi teraz wszystko wyjaśnili.-rzuciłam.
Brunet spojrzał w stronę chłopaka.
-Może to jest odpow….
-Nie Liam, nie teraz.-powiedział Irlandczyk nadal opierając się o blat.
-Czy ktoś mi do cholery wreszcie powie o kim  i o czym gadaliście?!-krzyknęłam
-Nic ważnego-odrzekł Niall.
-Aha! I chcesz mi powiedzieć, że przez to „nic ważnego” masz teraz całe opuchnięte oczy! -nie dałam za wygraną.
-Asia…- odezwał się ostrzegawczo-błagalnym tonem Payne.
Blondyn stał przez chwilę bez ruchu, następnie odwrócił się znowu tyłem do mnie. Spojrzałam pytająco na bruneta, ale ten miał mocno zaciśnięte usta, a mięsnie napiął tak, że w tej chwili mogłam się przyjrzeć każdej żyłce na jego ciele. Po kilku sekundach ciszy usłyszałam jak Horan zaciąga nosem. Już nie wiedziałam gdzie podziać oczy i co mam mówić. Dlaczego oni wszyscy muszą być tak tajemniczy i skryci w sobie? No dobra… myślę tak a sama nie jestem lepsza…
Ponownie przeniosłam spojrzenie na Irlandczyka, którego ramiona drżały. Czy..czy on w tej chwili płakał? Znowu? Ludzie, o co chodzi i dlaczego ja nie wiem co dolega mojemu najlepszemu przyjacielowi. Wolnym krokiem podeszłam do niego od tyłu. Położyłam na nim moją dłoń- nie trząchnął jej. Za sobą jeszcze usłyszałam.
-Ona ma p… -chyba Liam chciał dokończyć, ale Horan szybko mu przerwał.
-Jeszcze nie teraz-powiedział odwracając się.-przyjdzie na to czas-szepnął ciszej.
W odpowiedzi usłyszałam tylko ciche westchnięcie. Blondyn stał naprzeciw mnie jednak jego oczy cały czas z zawzięciem wpatrywały się w jeden punkt.
-Niall- starałam się przywrócić go na ziemię i muszę przyznać, że dopięłam swego bo na dźwięk moich słów Irlandczyk wzdrygnął się a po chwili wlepił we mnie błękitne tęczówki. Aghhh…ten wzrok. Taki ciepły, delikatny, zatroskany i opiekuńczy.
Halo, wracamy na ziemię!
-Co przede mną ukrywasz?-szepnęłam.
W odpowiedzi dostałam wybuch płaczu i spuszczenie głowy. Odwróciłam się do tyłu chcąc szukać wsparcia w Liamie, ale ten tak po prostu wyparował. Nawet nie słyszałam kiedy się oddalił.
-Spójrz na mnie i proszę nie płacz.-powiedziałam błagalnym tonem próbując opanować całą sytuację.
Chłopak nie wypełnił mojego polecenia. Nadal stał jak małe bezbronne dziecko wylewając całą swą rozpacz i uparcie wpatrując się w podłogę. Zakładam, że teraz chciał się odwrócić i zatuszować to co i tak już wyszło na jaw i w jakim jest stanie, ale szybko pociągnęłam go za rękę. Stanęłam na palcach i wtuliłam się w jego ciepłe ciało. Jaki on był teraz rozpalony! <hehe no nie w tym sensie>. Od jego torsu i ramion wręcz roztaczała się gorąca aura. Blondynek zaczął moczyć swoim oceanem łez moją ( w sumie to Louisa) koszulkę. Nie mogłam temu zapobiec- nie potrafiłam. Gdybym tylko znała powód…
 
Na początku biedaczek krztusił się wręcz swoim płaczem. Pierwszy raz w życiu widziałam go w takim stanie i powiem- to był druzgocący widok. Stałam w bezruchu i bezradnie paplałam jakieś słowa pocieszenie wiedząc, że nawet mnie nie słucha a co dopiero nie wziął ich do serca. Zaciągnął nosem. Znowu wybuchnął płaczem.
-Och…Asia. Nawet nie wiesz jak bardzo chciałbym Ci to powiedzieć. Ale to nie jest teraz odpowiedni czas, boję się o to, że ktoś nas na nowo podsłucha. I wiem, że będziesz się wtedy nade mną użalała, a tego nie chcę.-bąknął.
-Ciii, już dobrze. Najpierw się uspokój- Ta, uważaj bo posłucha.
Wtedy przypomniała mi się scena, kiedy przyszpilał Nicole do ściany. Może to o nią chodzi? Starałam się analizować tę rozmowę sprzed kilku minut i dopasować do blondynki.
-Niall?
Chyba chciał, żeby to zabrzmiało jak mruknięcie, ale wyszło mu jęknięcie. W wyniku czego poczułam nowy strumień łez spływający bez żadnych zahamowań na mojej koszulce. Irlandczyk płakał jak małe pięcioletnie dziecko. W tym momencie czułam, że nic go nie powstrzymywało. Otworzył się przede mną. W głębi serca czułam się dumna, że teraz przy nim jestem- bo mogła być to dowolna osoba na świecie a on wybrał właśnie mnie. Zapewne chcąc tlić swój smutek złapał dłonią mój rąbek koszulki i ściskał mocno. Jeśli to mu miało pomóc to nie będę się narzucać…
-Czy…czy to ma coś wspólnego z Nicole? -zapytałam prosto z mostu już od dłuższego czasu o nurtującą mnie rzecz.
Ręka mojego przyjaciela na bluzce poluźniła się. Już prawie się opanował. Teraz słyszałam tylko ciche wciąganie nosem i co jakiś czas łkanie. W porównaniu do tego co było przed paroma minutami, to był naprawdę sukces. Lekko pociągnęłam moją koszulkę w dół- gdyż na skutek mocnych pociągnięć Horana lekko się podwinęła.
-N-nie. A dlaczego akurat z nią?-Jego głos drżał. Nie wiem czy to dlatego, że przeraził się mojego pytania, czyż może nie powrócił do końca do dawnego stanu.
Odciągnął mnie lekko do tyłu aby móc spojrzeć mi w oczy. Jednak nadal jedną dłoń trzymał na krzyżu. Na jego twarzy zauważyłam nowy wyraz-może i nową maskę. Nadal przepełniona była troską, ale pod nią kryło się coś jeszcze. Przerażenie? Bał się, że poznam jego tajemnicę? Czy może już ją znam nawet nie wiedząc jak jestem blisko.
Powiedzieć mu o tym, że ich zauważyłam? Że zauważyłam, jak prawie jej się rzucił do gardła. Jak traktował ją jak szmacianą lalkę potrząsając ją. Jak trzymał za ramiona, a ona z bólem i płaczem błagała, żeby przestał. Wtedy to nie był ten Niall- mój przyjaciel, którego kochałam jak brata.
Nie wiem jakby to wszystko potoczyło się dalej gdyby nie Zayn. Wyszedł z pokoju i ze stoickim spokojem zaczął uspakajać przyjaciela, a bezradną i zdezorientowaną Nicole przyciągnął pod swoje ramiona. Zdezorientowaną? Szkoda, że nie mogłam się bardziej wychylić, żeby bardziej się przyjrzeć całej sytuacji. Może ona doskonale wiedziała, o co chodzi Horanowi. Może wcale nie była taka niewinna…
Nie, nie powiem mu tego. Nie teraz. Najpierw musi dojść do siebie- „na trzeźwo” z nim porozmawiam. Teraz już i tak jest wystarczająco przybity.
-A nic …wydawało mi się-mruknęłam odpowiadając na jego pytanie.
Nie, nie mogłam mu w tej chwili  patrzeć w oczy i kłamać. Spuściłam mój wzrok na podłogę. Myślę, że nie bez powodu po spytaniu spojrzał na mnie tymi pięknymi jak ocean tęczówkami. On specjalnie świdrował mnie wzrokiem w celu powiedzenia prawdy. Sprzeciwiłam mu się, nie wiem czy dla jego dobra…
-Asia…- uniósł mój podbródek.
Cholera.
Domyślił się, że kłamię.
Chciał, żebym mu ponownie skłamała patrząc prosto w oczy. Nie zrobię tego. Jest dla mnie zbyt ważny… Mimo jego sprawnego ruchu dłońmi odwróciłam moją głowę w bok. Ponowił próbę. Tym razem nie już tak delikatnie złapał dwoma palcami linię wzdłuż mojej szczęki. Silny był, za silny…
-Spójrz na mnie i po…
-Asia! Tu jesteś!- Alice wbiegła do kuchni.
Reakcja Nialla była natychmiastowa. Odsunął- wręcz bezkarnie odepchnął mnie od siebie. Moje ciało przeszył dreszcz. Nie wiem czy na nagłe zimno, które zapanowało w kuchni…bo teraz chyba na serio była poza aurą gorącego Horana, czy też na zachowanie Irlandczyka w stosunku do mnie.
Za moją przyjaciółką wparował Styles. Oczywiście jak zwykle nadal nie ubrany…
Posłałam mu karcące spojrzenie, z którego jak zauważyłam niewiele sobie zrobił. A Alice- jak to Alice. Niczym się nie przejmując podeszła do mnie mocno mnie przytulając. Myślałam, że to „dobroczynny gest” ale wykorzystała ten ruch tylko po to, żeby wyszeptać:
-Wiem, że jesteś zdziwiona. Wyjaśnię ci wszystko potem. Sama wyobraź sobie moją minę kiedy obudziłam się w łóżku patrzę a tam Malik.
I odsunęła się. Po chwili zmarszczyła nos- co często było w jej stylu i znowu podeszła bliżej.
-Czemu ty śmierdzisz męskim żelem pod prysznic?
Od razu usłyszałam Harrego wybuchającego śmiechem. Do niego z charakterystycznym odgłosem dołączył.. Zayn?! Nialler już zdążył się ulotnić, co w sumie mnie nie dziwiło zważywszy na to jak musiał wyglądać. Zresztą tym lepiej…
Dlaczego ja się umyłam tym płynem pod prysznic Louisa?! A mogłam poczekać aż pójdzie ze mną do łazienki i wręczy jakiś normalny damski kosmetyk….
Ale jak to w moim zwyczaju bywa oczywiście najpierw robię potem myślę.
Na dół zszedł zdezorientowany Liam, który właśnie nakładał bluzkę przez głowę.Po co on ją zmieniał?! Za nim nieśmiało kroczyła Rose. Awww szedł taki dumny jak jej obrońca. Nikomu nie pozwoliłby chyba jej dotknąć. Poczułam nawet lekkie ukłucie w sercu. Jego księżniczka… No dobra, jeszcze nie jego ale mogę się założyć, że w najbliższym czasie na pewno ją zdobędzie.
-Czy tylko ja słyszałem w pokoju Tomlinsona jakieś huki? –zapytał Payne ziewając.
Wszyscy skupili wzrok na mnie i wybuchnęli niepohamowanym śmiechem. Wariaci.
-Czyli ostro było- dorzucił Styles.
-Nie dość, że wspólna kąpiel, to jeszcze szybki numerek z rana-nie dosłyszałam, z kogo ust to było mówione, ale obiecuję, że jak tylko go dorwę to osobiście zabiję.
-To, że Louisowi nie wystarcza nawet dwuosobowe łóżko -chciałm dodać „żeby spać, przez co ja zleciałam” ale dopiero teraz zorientowałam się jak zabrzmiał początek. Wszyscy zgromadzeni w salonie tarzali się po podłodze. Niektórzy nawet dosłownie.
-To dlatego tak rano ktoś wrzeszczał najpierw Twoje imię, potem Lou -dołączyła Alice a dokończyła razem z Rose.
Ja go tylko łaskotałam!
I tak by nie uwierzyli więc nie było sensu wrzeszczeć. Schodami zaczął schodzić jeszcze niczego nieświadomy Tommo. Teraz wszystkie pary oczu skierowane zostały właśnie na niego.
-O co chodzi? Mam coś na…
-Wytłumacz nam, jak się stało, że zwaliłeś mnie z łóżka-wysyczałam splatając ręce w tzw. Kokardkę.
Brunet chyba nadal nie zrozumiał o co mi chodziło.
-A co w tym takiego dziwnego i śmiesznego?- idiota.
Spojrzał na każdego z osobna w oczy i zatrzymał wzrok na mnie.
-Jak tam było z Asią? -zapytał przymilnym głosem Styles.
-Aaaaa, bo wy tak-dopiero teraz załapał.
Czy tylko ja się czułam jak bym rozmawiała z osoba upośledzoną, chorą psychicznie i nie wiadomo co jeszcze?!
-Nie przejmuj się nimi-rzucił i wymijając wszystkich zebranych w salonie podszedł do blatu gdzie leżały już gotowe kanapki. Wziął jedną z nich i jak gdyby nic zaczął ją spokojnie jeść.
Nadal wszystkie pary oczu skierowane były na naszą dwójkę. Aleeee nieeee to przecież nic takiegooo! <zdanie wypowiedziane pomyślane tonem sarkastycznym>.
Trudno, staraj się ich ignorować- no Louisowi to łatwo. Po chwili na dół zeszła kolejna osoba, ktorą okazała się Nicole.
-Coś mnie ominęło?- zapytała zaspanym głosem.
-Wiele- odprał Harry patrząc na mnie z chytrym uśmieszkiem.
Posłałam mu piorunujące spojrzenie i poszłam w ślady Lou. Wzięłam pierwszą lepszą kanapkę i usiadłam koło niego przy stole.
-Musisz się przyzwyczaić, że Styles zawsze palnie coś głupiego.-mówił obojętnym tonem Tommo
-Nie tylko on-spojrzałam  na niego wymownie.
W odpowiedzi dostałam buziaka w powietrzu. Przewróciłam oczami. On na serio chyba nigdy nie wydorośleje.
Po chwili miejsce obok mnie zajęła Rose. Patrząc na jej idealnie szczupłe ciało człowiek dostawał kompleksów. Blondynka uśmiechnęła się przyjaźnie. Do niej dosiadł się loczek, przez co został „zabity” spojrzeniem Liama. Po drugiej stronie  naprzeciwko usiadł Payne zapewne chcąc mieć dobry widok na dziewczynę. Zayn był koło Daddy’ego w wyniku  czego prawie naprzeciw mnie. Przy nim zajęła miejsce Nicole <dlaczego mnie to nie dziwi?>, a Niall nadal nie schodził.
Harry-jak to Harry zaczął się krztusić już po pierwszym gryzie co spowodowało salwy śmiechu u Tomlinsona. Zresztą kilka sekund później w wyniku głupawki Lou on sam parę razy zakaszlał. Rose jadła spokojnie wpatrując się w resztę i podziwiając ich wyczynania. Mulat cały czas się nie odzywał. Widać było po jego minie, że myślami jest gdzie indziej, co w sumie mi dało otwartą drogę do nienagannych spojrzeń w tamtą stronę. Zmienił się. Jego kości policzkowe były nieco bardziej widoczne niż na początku wakacji. Jabłko Adama poruszało się zwinnie za każdym razem kiedy nawet coś gryzł, już nie wspominając o przełykaniu. Oczy pociemniały z miodowych na kolor mlecznej czekolady.
Cholera.
Odwrócił się i zauważył, że gapię się na niego jak głupia. Szybko odwróciłam wzrok na talerz przed sobą. Szczerze, to już straciłam chęć do jakiegokolwiek jedzenia, ale żeby czymś ręce zająć to wzięłam kolejną kanapkę do ust. Malik jak widać nie za bardzo się przejął moją reakcją bo znów był czymś zamyślony. Wziął sól i…zaraz zaraz. Zaczął wsypywać ją do kawy! No cóż… jak się myśli o niebieskich migdałach to takie są skutki.
Smacznego Zayn.
Powróciłam do jedzenia swojej porcji co chwila spoglądając kiedy w końcu mulat wypije posolony napój. Nie musiałam czekać długo-już po chwili brunet wziął biały kubek do ręki i zamoczył w nim usta.. Jego reakcja była natychmiastowa-wypluł kawę tworząc obok siebie małą fontannę. Zapewne nie chciał, żeby ciesz wylądowała na stole więc w ostatniej chwili odwrócił głowę na prawo, gdzie siedziała Nicole. Połowa wylądowała na niej- połowa na podłodze. Wszyscy zwrócili twarze w tamtą stronę. Ja uśmiechnęłam się pod nosem.
-Czy do reszty cię poje*ało?!-krzyknął zdesperowany Harry.
-Sorry, dosypałem sól zamiast cukru.
-W mojej szafie znajdziesz coś do przebrania, idź i się wytrzyj -Payne zwrócił się do siedzącej w osłupieniu blondynki. Jak zawsze podatny.
Dziewczyna zastosowała się do jego wskazówek już po chwili znikając na schodach. Daddy ruszył po jakieś szmatki zostawiając nas przy stole. Styles trochę się rozluźnił, Malik wstał od stołu i pomógł Liamowi, Lou rechotał pod nosem jak i moja koleżanka Alice a Rose przyglądała się chłopakom desperacko poszukujących czegoś do wytarcia.
Po kilku minutach sytuacja przybrała łagodniejszą atmosferę. Dziewczyny jadły jak gdyby nic. Lou cały czas miał babana na twarzy. Payne po wytarciu podłogi ruszył do zlewu, następnie do stołu.
-A Ty nie idziesz? -zapytał Zayn’a opartego o zlew i zawzięcie o czyś myślącego.
-Nie, już straciłem chęć na jedzenie-mruknął i ruszył na górę.
Nie powiem, jego reakcja mnie zdziwiła. Miał jakieś huśtawki nastroju czy co? Wiadomo, chodziło mu o mnie, no ale bez przesady. Aż tak mnie nienawidził? Przez jedną niewinną kłótnię? Nikt nie jest idealny, każdy ma prawo do popełniania błędów-nie wiem czy zdawał sobie z tego sprawę…
Czułam się winna i w sercu było mi z tym źle.
-Co taka smutna? -zapytał w miarę cicho tak, żeby i nny nie usłyszeli Louis.
-Um..ja. Nie, wydaje Ci się-bąknęłam.
-Ślepy to ja jeszcze nie jestem. Ejj uśmiechnij się.
-Na serio wolisz fałszywy uśmiech?- wyrzuciłam na jednym tchu dopiero po kilku sekundach zdając sobie sprawę z tego co powiedziałam.
W odpowiedzi brunet odsunął moje krzesło i posadził mnie delikatnie na swoich kolanach.
-Przestań, jestem za ciężka! -próbowałam mu się wyrwać w wyniku czego poczułam jak oplata wokół mnie ręce.
-Każda kobieta tak twierdzi..-westchnął a ten dziecinny uśmiech nie schodził mu z twarzy.
-Bo to prawda-palnęłam.
-Jesteś lekka jak piórko-wyszeptał przy okazji wypuszczając moje powietrze z nosa na co moje włosy delikatnie uniosły się ku górze.
-Jasne-sapnęłam.
-No, to powiesz mi dlaczego taka smutna byłaś?
-A widziałeś co się stało?- westchnęłam teatralnie.
-Nie.
-Nie udawaj głupszego niż jesteś- zachichotałam
-Ejjj. No dobra, Malik poszedł na górę, co w tym dziwnego?
-Ciekawe z jakiego powodu-mruknęłam sarkastycznie.
-Oj nie obwiniaj się. On już taki jest.
-Ale gdy patrzysz, że zachowuje się tak przy wszystkich tylko przez Ciebie, to jednak nie jest fajne-mruknęłam.
Zaczął mną delikatnie kołysać.
-Więc go przeproś-palnął prosto z mostu.
Ta, jemu to łatwo powiedzieć.
-N-nie dam rady-jąkałam się.
-Oj dasz dasz, razem coś wymyślimy, nie martw się.-szepnął pocieszająco.
-Skoro Ty będziesz wymyślał to ja nie wiem czy się zgodzę-powiedziałam uśmiechając się pod nosem.
-Pfff bardzo śmieszne.
-Ja się już będę zbierała-usłyszałam z boku głos Rose.
Lou poluźnił uścisk, tak abym mogła się wyswobodzić. Liam od razu wstał, Harry cały czas się ociągał, Nicole podbiegła do blondynki a Louis jeszcze się przeciągał jakby jedno podniesienie miałoby mu sprawić tyle problemów.
-Heeeej.- przytuliłam ją- mam nadzieję, że zobaczymy się wkrótce-dodałam.
-Ja również-szepnęła.
Styles rzucił się na nią jak głupi. Blondynka tylko zaśmiała się melodyjnie. Liaś chyba niewiedząc co ma zrobić podszedł nieśmiało i ją przytulił. Tomlinson podbiegł do niej z otwartymi ramionami przy okazji prawie nie zwalając siebie i przy okazji jej- na podłogę.
Cały Tommo.
Zayn z Niallem nadal nie schodzili, więc odprowadziliśmy blondynkę do drzwi.
Właśnie! Horan. Gdy tylko zamknęły się drzwi pognałam na górę. Przez całe śniadanie zapomniałam o moim kochanym przyjacielu, a jeszcze teraz kiedy był w takim stanie. Bez pukania wparowałam do pokoju chłopaka gdzie zastałam …mulata i Irlandczyka w przyjaznym uścisku. Na mój widok obaj odsunęli się od siebie. Niall nadal pociągał nosem- z czego wywnioskowałam, że musiał być pocieszany przez bruneta. Zaś ten, gdy mnie zobaczył wyszedł z pomieszczenia wymijając bez słowa.
Blondynek uśmiechnął się blado. Znacząco poklepał miejsce koło niego na łóżku. Usiadłam tam nadal wpatrując się w chłopaka.
-Co Ci się dzieje. Powiesz mi wreszcie kogo i czego dotyczyła rano ta rozmowa?
-To nic ważnego.
-Gdyby nie była ważna byś teraz nie płakał-to po pierwsze. Po drugie jakby nie chodziło o nic ważnego to byś mi bez wahania powiedział-odparłam dziwiąc się z tak poprawnie dobranych słów.
-Płaczę, bo nigdy nie byłem silny. A jak myślisz dlaczego ludzie mnie zawsze kojarzą z tym nieśmiałym blondynkiem z One Direction?
-Nie mów tak, każdy płacze. To tylko okazywanie uczuć nic złego-zaczęłam  sama w to nie wierząc. Ja też byłam bezsilna i znałam ten ból.
-Skoro tak, to dlaczego innych tak nie nazywają, tylko mnie.
-Bo inni płaczą w ukryciu, drudzy nie umieją tego pohamować- mówiłam do niego ale z tą drugą opcją to raczej myślałam o sobie, niż o nim. Niestety chłopak nie czytał mi w myślach.
-Szkoda, że ja nie należę do tych pierwszych-mruknął.
Przybliżyłam się do niego i przytuliłam. Od razu ciepło rozpłynęło się po moim organizmie. Czułam woń męskich perfum bijąco od blondyna. Jego ręce wędrowały po moich plecach robiąc nieznane wory, a że miałam dość wrażliwą na dotyk skórę to moim ciałem wstrząsnęły dreszcze.
-Wcale nie szkoda. Ja cię lubię takiego, jakim jesteś. Wspaniały, opiekuńczy a przede wszystkim delikatny. Można Ci zaufać, Twoja dobroć również ma swój urok. Jak myślisz, dlaczego tylko Ty wiesz o moim ojcu i siostrze?
Rozpływałam się pod wpływem opuszków palców jeżdżących coraz wyżej po plecach.
Czułam, że jego ramiona lekko drżą-śmiał się. Nareszcie.
-Dlaczego wtedy zapytałaś akurat o Nicole-zapytał po chwili ciszy, w której już dawno zdążyłam odpłynąć.
-Co? Ja? Aaa!- otrząsnęłam się.
-Tak, Ty-mogłam się założyć, że blondyn teraz uśmiecha się delikatnie.
-Echem…- myśl Asia myśl! Nie możesz wydać samej siebie!!
-…No wiesz… zauważyłam, że… yhmmm..tak ostatnimi czasy nie za bardzo się lubicie, więc…no ona mi tak jakoś przyszła do głowy-paplałam modląc się w duchu, żeby tylko się nie domyślił.
-Fakt, nie lubimy się-przytaknął. – i tylko dlatego?
Cholera.
-No..tak-zapewne zauważył mój niepewny ton ale nie naciskał.
-Aha-szepnął cicho.
Westchnęłam usadawiając głowę na jego ramieniu.
-Niall?
-Hmmm?
-O czym rozmawialiście zanim weszłam? –zapytałam.
-O niczym ważnym-zniżył głos.
Czyli kłamie.
-Teraz Zayn nie odzywa się do nikogo więc mi nie mów, że skoro do Ciebie przyszedł to gadaliście o pogodzie-mruknęłam sarkastycznie.
-Asia… -przerwał na chwilę zapewne nie wiedząc jak wybrnąć z tego tematu – on jest moim przyjacielem, tak samo jak Ty. Chyba nie chcesz, żebym mówił, jak widziałem cię półnagą leżącą na chodniku, czy historię o twojej rodzinie. On też chce, żebym dochował jego tajemnice.
Szkoda, że nie powiedziałeś czegoś mniej sensownego.
-…Więc nie stawiaj mnie w takiej sytuacji. Nie chcę Cię stracić-dokończył.
No i oczywiście jak zwykle „mądra ja” nie wiedziałam co powiedzieć. Trochę głupio mi się zrobiło jak wspomniał o tym jak widział mnie bez górnej części garderoby. Całej części garderoby-podkreślam. Chociaż miałam taką cichą nadzieję, że o tym zapomniał. A jednak..Nie ukrywam nie raz o tym rozmyślałam cicho leżąc już w łóżku wieczorem. No wiecie …jak byście się poczuły, gdyby wasz kolega tak ot zauważył was w takiej sytuacji?
Dokładnie, ja już czułam jak na moje policzki wstępują rumieńce. Pewnie każdy teraz by pomyślał „ a tak się tam delikatnie zarumieniłam ”-żeby jakoś poetycko to brzmiało. Ale w moim przypadku teraz wyglądałam jak burak błagając się, żeby tylko blondyn nie odsunął głowy aby zobaczyć moją twarz.
-Yhm… -wydusiłam.
Siedziałam tak wtulona w chłopaka nie za bardzo wiedząc co powiedzieć. Odwrócić się również nie mogłam bo tak to by zobaczył moje czerwone policzki. Jemu to najwyraźniej nie przeszkadzało
-I nie martw się, nikt się o tym nie dowie-szepnął.
Chłopak delikatnie podniósł się z łóżka teraz na nim klęcząc, przez co górował nade mną jeszcze bardziej niż dotychczas. Ziewnął i poprawił bluzkę, która niewinnie zawinęła mu się koło pępka ukazując kawałek brzucha i sterczące na nim włoski w kształcie litery „V”.
-Asiu!!-Nicole wpadła z impetem jak burza.
Szybko rzuciłam jej sztuczny uśmiech a Irlandczyk złowrogie spojrzenie. Lekko szturchnęłam go łokciem, żeby okazał chociaż resztki szacunku wobec dziewczyny, ale on nawet się tym nie przejął.
-Tak?
-Yhmmm..mam nadzieję, że wam nie przeszkodziłam-wyszczebiotała i nie czekając na naszą odpowiedź kontykoowała:
-Alice już się zbiera i mówi, że ma Ci wiele do powiedzenia więc..
-Tak tak już schodzę-przerwałam jej zrywając się z kanapy.
Mój przyjaciel nie był tym tak samo podniecony jak ja, ale również wstał. Podążyłam na schodach za blondynką już nie mogąc się doczekać jak tylko będziemy z Ali same i wszystko sobie opowiemy. Szczerze to jeszcze się zastanawiałam, czy powiedzieć jej o porannej rozmowie Liama i Nialla. Stwierdziłam, że Horan i tak nie powie mi prawdy a ja muszę się komuś zwierzyć. Może chociaż moja przyjaciółka wpadnie na jakiś genialny pomysł o czym rozmawiali. Zleciałam na dół prawie potykając się o własne nogi, gdzie znajdowała się już cała 5- włącznie z Zaynem. Mulat właśnie ciepło przytulał moją przyjaciółkę. Gdy podeszłam już zdążył odejść. Nicole do niego podleciała na co odwróciłam wzrok od tamtej dwójki i podeszłam do Harrego. Oplótł swoje ręce wokół mojej talii, podczas gdy jego loki łaskotały mnie w szyję. Po mocnym uścisku podeszłam do Liama, który jak zwykle uśmiechał się ciepło. Rzuciłam mu pocieszające spojrzenie i delikatnie przytuliłam widząc kątem oka jak Malik znika na schodach.
Miło, że się pożegnał…
W sumie to nie wiem, czym bym tego chciała, bo jakoś nawet moja wyobraźnia tego nie odtwarzała. Rzuciłam się na Louisa, który zresztą zorbił to samo. Nie będę wspominała, że wyglądaliśmy się jak idioci wrzeszcząc, śmiejąc się i ściskając do utraty tchu. Na koniec zostawiłam Nialla, którego poczochrałam po włosach. Blondynek uśmiechnął się blado, jakby znowu był czymś przybity. Na koniec przyciągnął mnie do siebie i złożył lekki pocałunek na włosach. Dlaczego on musiał być taki słodki ja się pytam?!
 
Alice stała z założonymi rękoma i teatralnie tupała nogą. Szybko do niej podbiegłam i razem przekroczyłyśmy próg domu.
-No Asia, to do Ciebie czy do mnie, bo widzę, że już nie możesz wytrzymać- wyszczerzyła się.

_____________________________________________________________

Heyyy miśki! <33
Jak tam w szkole?
...
No dobra, to było pytanie retoryczne ._______.

Dziękuję za te wszystkie komentarze i wejścia;**

A teraz kilka próśb i innych:
  •     Czy anonimki mogły by się podpisywać, jakkolwiek wymyślcie sobie jakikolwiek nick i podpisujcie, oczywiście nie chodzi mi, żebyście sobie zakładali jakieś konto Google czy coś, tylko po prostu na koniec komentarza podpisujcie się, bo niektóre z was mnie naprawdę zaskoczyłyście swoimi „teoriami na temat następnych rozdziałów” i szczerze jestem pod wrażeniem, więc chciałabym wiedzieć, kto pisze tak genialne pomysły ^^
  • Proszę, aby ta sama osoba nie dodawała z anonima kilku komentarzy podrząd, nie myślcie, że nie wiem, że to ta sama osoba- statystyka mówią wszystko =p
  • Jeśli Ci się podoba mój blog, to możesz go zaobserwować (ikonka po lewej stronie) ;)Rozdziały niestety będą pojawiły się rzadziej (jestem w 3 gimnazjum i mam w ch*j dużo testów i przygotowań do egzaminów) ;<
  • Chciałabym zobaczć waszą opinię w komentarzach: co z tego rozdziału najbardziej wam się podobało, jak myślicie, co będzie w kolejnych i z kim będzie bohaterka i co tam jeszcze chcecie :D

No…to chyba wszystko, jeszcze raz KOMENTUJCIE! <33