Muzyka

02 maja 2014

~Rozdział 47~

Boshhh, nawet nie wiecie jak za wami tęskniłam! ♥
Także tego....aby było krótko i zwięźle: myślałam, że po egzaminach nam trochę odpuszczą, ale nie, przecież  można by dać masę prace domowej i sześć wypracowań...ehhh mam tylko nadzieję, że już nigdy nie opuszczę was na tak długo :c Meeeega przepraszam za moją długą nieobecność...oraz..no prostu prostu kocham was moje aniołki. *-*

A rozdział dziś jest ze specjalną dedykacją (hehehe, tak wiem, ja też nie wierzę, że to piszę ^^ )....yhm... urodzinowo-mega-spóźnioną dedykacją. Tak Alice to dla Ciebie skarbie, jeśli to czytasz to wiedz, że jesteś najbardziej kochaną osóbką, jaką kiedykolwiek "poznałam" w internecie. Mam nadzieję, że kiedyś się spotkamy, ale na tą chwilę życzę Ci ...(i zawsze ta krępująca chwila) duuużo Narrego, wielu opowiadań i wszystkiego co najlepsze zboczuchu;**

Cóż... to tyle, nie przedłużam,
Wasza Nicole xx.

"Przez łzy widziałam, jak chłopak siedzi zgarbiony na łóżku, dokładnie jak przed paroma minutami. Tępo wpatrywał się w zapisane strony, co jakiś czas je kartkując.(...)Zbiegałam po schodach, modląc się o uniknięcie jakichkolwiek upadków, czy choćby potknięć. (...) Nie przybrałam swojego celu, po prostu wiedziałam, że chcę być jak najdalej od chłopaka. (...)
-Jesteś.- Do moich uszu doszedł głos przepełniony bólem, ale i ulgą. (...)-Chcesz o tym pogadać? (...)
-Ta świadomość…. Wiesz jak to jest, kiedy w jednej sekundzie ktoś jest, a w drugiej już go nie ma. Ja…. Ja nawet nie zdążyłam mu podziękować Louis.-Poczułam napływające do oczu łzy.-Tyle dla mnie znaczył, a jednak nie usłyszał tego z moich ust…i..ni..nigdy nie usłyszy.-Szepnęłam, odczuwając słone kropelki na policzkach.-Był najważniejszą osobą w moim życiu, a nigdy się o tym nie dowiedział. Te..Teraz już jest za późno. (...)
[Chłopak]Niepewnie wyciągnął dłoń i położył na mojej. Następnie posunął ją wzdłuż linii szczęki, i zbliżając do warg, ucałował jej wewnętrzną część. (...)
- Możesz mi mówić LouLou.


-…Nie wiem, po prostu dziwnie!- wymamrotał Liam.
Wstrzymałam oddech, co niestety w słuchawce było dość dobrze słyszalne.
-P..powiedział wam coś? –wyszeptałam.
-Nie…- wolno odparł chłopak.- A powinien?- jego podejrzliwy ton sprowadził mnie na ziemię.
-Nie, nie! Oczywiście, że nie!- Zaśmiałam się nerwowo, wiedząc, że i tak brunet wyczuje moje kłamstwo.
Po drugiej stronie usłyszałam ciche odchrząknięcie.
-Nieważne.-Wyszeptałam, podnosząc się z parkowej ławki i podążając w stronę domu.
-Skoro nic nie mówił, to chyba nie było aż tak źle… znaczy… dziwnie.
-Asia, wrócił do domu o piątej nad ranem, nikogo nie słuchając zatrzasnął się w pokoju, zrzucił wszystko ze swojej półki, po czym wybiegł do Harry’ego! Ponadto regał do dziś stoi pusty, a on zabrania kłaść tam jakiekolwiek rzeczy! I Ty uważasz to za normalne?!
Kilka dni później…
-A więc.- Zaczęłam, wymachując nogami.-Za chwilę przyjdzie Alice.- Odchrząknęłam, rzucając wymowne spojrzenie w stronę blondyna.
Chłopak skomentował to tylko zabójczym wzrokiem, lecz po chwili odwrócił głowę, aby bezpiecznie włożyć babeczki do piekarnika. Udając, że poprzednie zdanie w ogóle go nie ruszyło, otrzepał ręce i fartuch z mąki, następnie wkładając brudne naczynia do zmywarki.
-Um… zawsze mogę wam załatwić jakąś chwilę prywatności.-uśmiechnęłam się pod nosem.
W odpowiedzi usłyszałam tylko westchnięcie.
-Wiesz, że tego nie chcę.- Odrzekł cicho.
-Dlaczego? Jak byś poprosił chłopaków, to oni może też wysili by się na nieco bardziej autentyczne zachowanie.
-Asia… nie chodzi o to. Doskonale widzisz, jak się przy niej zachowuję, jeszcze jak bym z nią zostać sam na sam; nie wydusiłbym ani słowa.
-To jest na swój sposób słodkie.- Zagruchotałam.- Wiesz, że ona lubi takich.-wyszczerzyłam się.
Niebieskooki tylko wypuścił głośno powietrze.
-A jeśli…
-Czy mi się tylko wydaje, czy czuję zapach babeczek?!- Do pomieszczenia wparował jak zwykle uśmiechnięty Louis.-A mówiłem, że dzień, w którym Niall zacznie gotować przy dziewczynie, uświadomi, że to ta jedyna.-Szepnął, wpatrując się w szybę piekarnika.
-Nie ciesz się tak, są kupne.-Mruknął przykucający obok bruneta Harry.
Zaśmiałam się cicho.
-No przynajmniej starał się chłopak.-Poklepałam skruszonego blondynka na pocieszenie.-A tak właściwie kiedy oni mają być? Podobno Alice przywiezie Sophie.- zmieniłam temat.
-Liam przyjeżdża po Rose, zaraz po tym jak skończy zajęcia, a potem jadą po Al. i Soph.- Odparł Louis.- A mała rzeczywiście ma być, nie wnikam, ale to chyba ma związek z jej siostrą.-wzdrygnął się.
-Nadal się nie obudziła?- Szepnęłam cicho, już żałując, że zaczęłam ten temat.
-Najwyraźniej nie.-wybełkotał.
Odchrząknęłam, nie za bardzo wiedząc, co powiedzieć. Dwójka nadal wpatrywała się w piekące babeczki, zaś Niall szukał w szafkach kolorowych lukrów.
-Um… Jakie plany na dzisiejszy wieczór? -Starałam się skutecznie zmienić temat.
Lou wzruszył ramionami.
-Na basen jest za zimno. Pozostaje siedzenie na kanapie, objadanie się-Tu spojrzał wymownie na Niall’a.- Oraz oglądanie filmów.
-A wszystko to przeze mnie, bo powiedziałam, że nie lubię imprez i dużej ilości ludzi.-Fuknęłam.
-Ojj Asiu, wcale nie przez Ciebie.-Obdarował mnie tym samym spojrzeniem, co tydzień temu w moim pokoju.
Wzdrygnęłam się.
Jeśli mam być szczera, to na początku po przekroczeniu progu domu chłopaków, nie wiedziałam jak się zachowywać. Nie miałam pojęcia jak po naszym ostatnim spotkaniu zareaguje Tommo. A może i pozostała czwórka? Kto wie, komu jeszcze powiedział…
Jednak do tej pory nie spostrzegłam czegoś podejrzanego; nawet od samego Tomlinsona. Z jednej strony było to dość pocieszające, że chłopak nie „bierze mnie” na współczucie. Z drugiej, czułam pewien niedosyt. Louis w innym, a na dodatek przeciwnym obliczu  działał jak magnes. Ogh… naprawdę nie wierzę, że to mówię.
-Jasne.-Syknęłam.
-Oh tak? A myślisz, że na imprezę z mnóstwem alkoholu zaprosili byśmy kilkuletnie dziecko?- Przeniósł się na szafkę, gdzie oparł się jednym biodrem.
Nerwowo przeczesałam włosy. Brunet z tym swoim bezczelnym uśmieszkiem na twarzy, wiedział, że zachowuje się arogancko i świetnie to wykorzystywał.
-Co nie zmienia faktu, że wszystko zostało odwołane tylko i wyłącznie przez moją osobę.-Odrzekłam rzeczowo.
-To jeśli..- Harry go szturchnął.
-Daj jej spokój.-Szepnął, rzucając ostrzegawcze spojrzenie.
Mina Lou w jednej chwili złagodniała. Nie wiem co było tego przyczyną; fakt, że Styles chciał mu coś przekazać, czy raczej, że mówił to sam loczek.
Charakter Louisa zaczął mnie trochę przerażać. W jednej godzinie potrafi być niesamowicie tajemniczy, dziecinny, opiekuńczy, kpiący, chamski i wyniosły.
Komórka Niall’a zabrzęczała. Blondyn odetchnął z ulgą, że nie musi dłużej słuchać naszej wymiany zdań, jednocześnie siedząc w tym samym pomieszczeniu i czując się dość niezręcznie. Wzdychając cichutko, odebrał.
-Halo? – Twarz blondyna rozjaśniła się.-Dobrze Liam, czekamy.-Szybko odłożył telefon.
-Będą za niecałą godzinę.-Poinformował.
Wzdrygnęłam się.
Cała piątka nie miała sprawiać większego problemu, wyjątkiem był przyjeżdżający z nimi Zayn…
Dwie godziny później…
Stałam z Alice, opierając się o ścianę i patrząc na wspaniały rozciągający się przede mną widok. Liam przytrzymywał  Sohpie na stołku, podczas gdy Horan pomagał małej dekorować babeczki. Trudno było stwierdzić, czy więcej lukru lądowało właśnie tam, czy na ubraniach.
Odchrząknęłam.
-Bosh… oni tak uroczo wyglądają. Um.. Ale Nialler tylko jest wolny.-Spojrzałam na nią z ukosa.-Będzie świetnym ojcem.-Uśmiechnęłam się słabo, po chwili zdając sobie sprawę, że zamiast przekonać dziewczynę do niego, zabrzmiało to na moją niekorzyść.
Al. przeniosła na mnie wzrok z niemałym podekscytowaniem.
-Asia, Ty słyszysz, co Ty właśnie powiedziałaś!?- Pisnęła łapiąc mnie w ramiona.
Jedyne o czym marzyłam, to tylko przywalić sobie z otwartej dłoni w twarzy…
-Ja… tylko..um..
-Wiedziałam, że kiedyś w końcu…
-Alice…
-…W głębi serca zawsze…
-Alice!
-To jest takie słodkie…
-ALICE!
-Jak się zgodzicie to na wasz śl..
-A.L.I.C.E!!
Stojący z boku kuchni chłopcy odwrócili się w naszą stronę.
-Znowu to samo.-Wskazałam przepraszająco na brunetkę, podczas gdy ta spiorunowała mnie wzrokiem.
-Cała Suzette.- Usłyszałyśmy z boku charakterystyczną chrypkę.
-I Ty przeciwko mnie?- Wytknęła loczkowi.
Brunet podniósł  ręce w geście obronnym, już po chwili stojąc przy Sophie i pomagając jej dekorować babeczki.
-No Liam, Twój instynkt ojcowski zaczyna się poważnie rozwijać.- Mruknął do chłopaka.- Może macie nam z Rose coś do powiedzenia?- Parsknął, ledwie osłaniając się przed uderzeniem.
-Payne, nie wiedziałeś, że młodszych się nie bije, prawda Soph?- Nachylił się nad małą.
Dziewczynka najwyraźniej mało zainteresowania pytaniem kiwnęła twierdząco głową, po chwili powracając do tworzenia kolorowych wzorków.
-Co za idioci.- Westchnęłam.
-Dokładnie.-Skwitowała Alice.-Ej, ej, gdzie mi ją zabierasz?!- Dopiero po uświadomieniu sobie znaczenia  tych słów, dotarło do mnie, że czyjeś ręce delikatnie oplatają moje ciało od tyłu.
-Sekundka.- Naturalnie delikatny głos mógł należeć tylko do jednej osoby, którą był Louis.
Jednak jego ton miał inną barwę niż zwykle. Mniej więcej taką samą jaką słyszałam tydzień temu u mnie w domu…
Odwróciłam się, a ręce chłopaka powróciły na swoje miejsce. Posłałam mu pytające spojrzenie, a on wskazał na prawo.
-Chodź.
-Po co?- Będąc ani trochę mniej zdezorientowana ruszyłam za nim. Już myślałam, że z zabandażowaną nogą będę musiała wspinać się po schodach, jednak obawy znikły tak szybko jaki i się pojawiły.
Nie zmienia to faktu, że wciąż wydawała się podenerwowana. Tommo był osobą, którą najmniej spodziewałam się w tej chwili… no nie licząc mulata. Zresztą… w tym czasie nie spodziewałam się nie tylko Tomlinsona, jak nikogo. Chciałam tylko spokojnie móc porozmawiać z Alice.
Chłopak zniknął za ścianą po raz ostatni posyłając komuś szybkie spojrzenie; niestety nie byłam już w stanie zobaczyć, kto był ową osobą. Ten zwykły, a zarazem tajemniczy gest wprowadził u mnie dodatkowy niepokój.
Kiedy stanęliśmy, mój oddech przyspieszył. Byliśmy w pokoju, gdzie leżały wszystkie zbędne buty i płaszcze.
Przełknęłam głośno ślinę.
-P..Po co tu prz…
-Podwiń rękawy.
-Co?
-Słyszałaś.-Wziął delikatnie moją lewą dłoń.
-Ja.- Bezskutecznie próbowałam się wyrwać. -Lou.- Powiedziałam błagalnym tonem.
-Pokaż mi tylko nadgarstki.-Wyszeptał.
Przeczytał to.
Przeczytał kolejną tajemnicę z mojego pamiętnika.
Moja głupota przerosła wszystkie inne, żeby pisać wszystkie tajemnice po angielsku. Cóż… może każdego z was to zdziwić, ale po kilku miesiącach mieszkania w danym kraju automatycznie przyswajacie sobie ten drugi język. Zaczynacie nieświadomie…ehhh no mówić, to chyba nie jest zaskoczeniem, ale nawet śnić. Czytałam o tym na paru blogach, i szczerze mówiąc zaczynałam się martwić, że za kilka lat nie będę potrafiła złożyć prostego zdania po polsku.
-Po co Ci ten widok, doskona…- Nie dokończyłam, bo chłopak gwałtownie przybliżył swoją twarz do mojego ucha.
-Nie wiem jak Ci to wyjaśnić… ale czasem w życiu pewnych osób coś się zmienia, i zaczyna Ci na nich bardziej zależeć, niż myślisz. Zastanów się, dlaczego akurat Ty.
Nie wiem, co mam powiedzieć. Czy najpierw to, że gdyby nie silne ręce Tomlinsona, to dawno leżałabym rozłożona na posadzce, czy fakt, że do chwili obecnej stałam z wstrzymanym oddechem. 
Lou… co? Jak… ten…
Nie umiałam skleić poprawnie nawet jednego słowa. Mój mózg próbował przetworzyć słowa Louisa, aby określić ich znaczenie, lecz niestety- bezskutecznie.
Następne co zarejestrowałam, to oddalające się niebieskie oczy i uchodzące ze mnie powietrze. Z trudem przełknęłam ślinę.
-To nie jest skomplikowane, zresztą myślę, że już dawno to zauważałaś, ale sądząc po wpisach z pamiętnika- nie potrafiłaś pojąć.
Godzinę później…
Siedzieliśmy wszyscy na kanapie, rozmawiając głównie o rozpoczynającej się trasie koncertowej chłopaków. Chyba nie muszę wspominać, że słowa Louisa wciąż odbijały się echem po mojej głowie. On- dla odmiany sprawiał wrażenie do złudzenia obojętnego.
Usadowiony pomiędzy Liam’em a Harry’m chętnie włączał się do wspólnej konwersacji. Koło Daddy’ego miejsce zajęła jak wiadomo- Rose, która miękko spoczywała pod ramieniem bruneta. Na Stylesie, którego jedno kolano oplatało się z nogą Tomlinsona, siedziała Sophie, próbująca odpiąć guziki jego koszuli. Dla małej wydawało się to wspaniałym zajęciem, zaś jemu zbytnio to nie przeszkadzało sądząc po uśmiechach, jakimi co pewien czas była obdarowywana dziewczynka i sporadycznie- ja.
-Ale słodko wyglądają, co?- Blondyn trącił mnie łokciem, wskazując na Lose.
Przygryzłam wargę.
-Ty też tak będziesz niedługo z…- Nie zdążyłam, bo blondyn skutecznie zatkał moje usta dłonią.
Mimowolnie się uśmiechnęłam.
-Mogła usłyszeć.-Odrzekł z wyrzutem, zniżając głos.
-Tym lepiej.-Wybełkotałam odsłaniając sobie rękę chłopaka.
 Prychnął w odpowiedzi.
-Mieliście ostatnio jakiś kontakt z Nicole?- zapytałam trochę głośniej, próbując zmienić temat.
Liam energicznie przełknął łyk herbaty. Niall spiął się, co poczułam przy owijającym mnie ramieniu. Louis przerwał zawziętą konwersację z chłopakami. Hazz, jako, że trzymał małą Sophie na kolanach, jako jedyny nie przerwał poprzednich czynności, choć mogłam przysiąc, że przez sekundę na jego twarzy pojawił się cień uśmiechu.
Dyskretnie oglądając się w stronę mulata i Alice, postrzegłam jedynie lekko odwróconą głowę u dziewczyny i przygryzioną wargę u Zayn’a.
Powiedziałam coś nie tak?
W efekcie końcowym Payne zaczął się krztusić, na co jego dziewczyna klepała go po plecach.
-Um…. Jakoś ostatnio… straciliśmy z nią kontakt.-Wymamrotał Niall, nieco plącząc się w słowach.
Okay… rozumiem, żeby Horan pałał do niej jakąś nienawiścią, (choć nadal nie wiem za co) ale… reszta? Ominęło mnie coś?
Ostatnio widziałam ją ponad miesiąc temu na urodzinach Niallera, ale atmosfera wokół niej wydawała się w miarę normalna.
Alice odchrząknęła.
-Pójdę ogarnąć trochę kuchnię.-Wstała, w wyniku czego automatycznie zrobił to Malik.
-Świetnie, idę z Tobą.-Powiedziałam z przesadną uprzejmością. Obecność mulata w tamtej chwili wydawała się pestką, zresztą w przeciwieństwie do niego- na te słowa w jego oczach dostrzegłam… strach?
-Nie, nie, nie, Ty zostajesz.-Blondyn usadził mnie z powrotem.
-Świetnie, w takim razie Ty idziesz.-Odgryzłam się, wiedząc jak działa na chłopaka obecność brunetki.
Wzdrygnął się, i posyłając ostatnie spojrzenie ruszył w stronę kuchni.
-Jak tam w nowej szkole?- Liam rozpoczął temat, skupiając na mnie spojrzenie.
-Um…- Podkuliłam nogi pod brodę.-Dobrze… tak myślę.-wymamrotałam, zauważając kątem oka, że Lou poruszył się niespokojnie.
No tak… przecież on wiedział.
Jednak nawet Payne zauważył (bądź już się dowiedział od Tomlinsona), iż coś jest nie tak, ale na szczęście nie naciskał. Cóż, może po prostu chciał przerwać panującą ciszę, a jego dobór pytania był przypadkowy?
Wpół siedząca koło Daddy’ego Rose przymknęła oczy, powoli osuwając się wzdłuż jego ramienia.
-Kochanie?- Rzekł cicho brunet, na co Florencis lekko się uśmiechnęła.
-Chyba ktoś tu przysypia.-Pocałował ją w czoło, po czym zwrócił się do nas.-Zabiorę ją na górę.
Kiwnęłam głową, zaś Louis odprowadził tamtą dwójkę ze złośliwymi docinkami.
Ziewnęłam, wiedząc, że i niedługo ja pójdę w ślady blondynki.
-No wiesz co, nawet Sophie jeszcze ma siłę na co najmniej najbliższą godzinę.-Parsknął Lou.
Prychnęłam.
-Um… A …-odchrząknął, a mój organizm się nieco rozbudził słysząc niepewność w jego głosie.
Uniosłam głowę, marszcząc przy tym lekko nos.

-Słucham.
-Co do tej….- Nerwowo potarł ręce.-…szkoły… to.. m..może nie chciałbyś być gdzieś przeniesiona.
Okay… starałam się pominąć wszelkie zaskoczenie związane z jego opiekuńczością wobec mnie, ale do cholery jasnej obok siedział Harry!
Harry- który nic nie wiedział!
Harry- Który nie mógł się dowiedzieć!
W tej chwili każde słowo Tomlinsona zdradzało wszystko! Wystarczy, że on już wiedział i była to o jedną osobę za dużo.
Spojrzałam na niego zszokowana i podirytowana, próbując uporządkować wirujące w mojej głowie uczucia.
Spokojnie, tylko spokojnie…
-Ja… myślę, że… jednak powinnaś komuś o tym powiedzieć. Nie zrobiłabyś tego dla mnie, ale…
Zacisnęłam powieki.
PRZESTAŃ, PROSZĘ PRZESTAŃ!
-Chcę… na pewno my byśmy chcieli, żebyś była szczęśliwa… a przeszłość…
Może jeszcze zaczniesz recytować cały mój pamiętnik od początku?!
-Te wszystkie…- przełknął ślinę…- Rany… proszę nie rób tego więcej. Uczucie zanikającego bólu mija, ale blizny są na całe życie.
Harry!
Harry tu jest!
On też tu siedzi!
Nie widzisz?!
Też słyszy?!
 Przecież ja mu nigdy w oczy nie spojrzę, tak samo jak i Tobie!

-Wiem, że Ci trudno… po ich stracie.-Szeptał, gdy pod moimi powiekami zbierały się łzy.
Byłam ciekawa. Byłam cholernie ciekawa co teraz może się dziać w głowie Harrego. Minęła minuta, a on dowiedział się więcej, niż przez całą naszą znajomość.
Jeszcze była Soph, ale ona zbytnio nie przejmowała się panującą wokół atmosferą. Oprócz zawziętego odpinania guziczków, i wysuwania przy tym uroczo swojego języczka, nie robiła kompletnie nic.
-Po… po prostu zależy… -Zawahał się na chwilę, jakby zastanawiając się nad doborem słów- zależy nam ta Tobie. Na Twoim szczęściu.
Zacisnęłam palce na materiale spodni
Styles zaraz się wszystkiego domyśli- nie jest taki głupi. Wystarczy, że poskłada fakty.
Serce mi biło jak oszalałe. Nadal nie zdawałam sobie sprawy, jak wiele Louis o mnie wiedział, a co gorsza właśnie się tą wiedzą podzielił. Przyswajanie tego, że Hazz będzie tak samo świadomy ,z kim przebywa, jak brunet było wręcz nie do pomyślenia. Zwłaszcza, że z zielonookim łączyło mnie więcej więzi, a jemu samemu zależało na mojej osobie bardziej niż Tomlinsonowi.
Walczyłam z pokusą przywalenia niebieskookiemu w twarz, jednocześnie próbując się nie rozpłakać. Chciałam przynajmniej tłumić swoje uczucia do czasu, gdy przekroczę próg gościnnego pokoju.
Z pozoru w tej chwili mogłam wyglądać całkiem spokojnie. No, może poza małymi detalami, ale gdybym miała porównać to, co się dzieje w mojej głowie do teraźniejszości- mogłoby niektórych zdziwić.
 Nie mam pojęcia z czego wynikało takie zachowanie. Cóż… może z tego, że nie chciałam psuć wieczoru reszcie, lub po prostu nie należałam do osób, które publicznie dzieliły się tym, co czują z innymi.
-Wiem, jak wiele kosztowało Cię…
Cholera jasna Tommo, czy do Ciebie nie dociera?! Ty naprawdę tego nie zauważasz?! Myślisz, że po co założyłam pamiętnik?! Żebyś dorwaniu się do niego, teraz mógł wyrecytować jego każdą część?! Nie zdajesz sobie sprawy jak bardzo osobistą jest on rzeczą?!
Gapiłam się w ścianę…
Po prostu gapiłam się w ścianę mając na języku cały potok słów. Jednak żadne z nich nie przeszło mi przez gardło… wyduszenie w tej sekundzie czegokolwiek sprawiało mi okropną trudność.
-Skończ.-Nim zorientowałam się, że wypłynęło to z moich ust, w salonie zapanowała cisza.
Z dala można było usłyszeć śmiech Alice w kuchni. Tamta trójka nie przejmowała się niczym. Nawet pewnie nie zdawała sobie sprawy, o czym w tej chwili mówił Louis. Pomieszczenia w tym domu są na tyle duże i przestrzenne, że niczego się nie obawiając można spokojnie prowadzić konwersację na dowolny temat.
Louis nie wyglądał na zaskoczonego. Zresztą on w ogóle nie wyglądał, na kogoś, kto by się czymkolwiek w tej chwili martwił! Jego twarz nie wyrażała żadnych emocji.
A Styles?
Mogłam się spodziewać, że będzie siedział w osłupieniu, lecz patrząc na niego spostrzegłam tylko nerwowo pocierające się ręce.
Nim zdążyłam cokolwiek zarejestrować z ust chłopaka wydobyły się trzy słowa.
-On ma rację.-Szepnął, przełykając ślinę.
Moje serce przyspieszyło.
-T-To co się stało z Twoim ojcem i siostrą… powinnaś iść na tą terapią.
Moje oczy zaszkliły się niewyobrażalnie szybko.
Jego litość…ZARAZ, CO?!
Jaka siostra, jaki ojciec?! Przecież Louis tego nie mówił! On tylko mówił o stracie… czy ja dobrze rozumiałam czy…
-POWIEDZIAŁEŚ MU?! POWIEDZIAŁEŚ MU WSZYSTKO?!
Godzinę później…
Poczułam, jak  łóżko zagina się pod czyimś ciężarem.
-A..Asia?- Usłyszałam niepewny Irlandzki akcent.
Nie odpowiedziałam.
Odczucie ciepła bijącego z ciała chłopaka uświadomiło mi, iż na sto procent jest to Niall.
-Czy… Louis lub Harry coś Ci zrobili? Coś o czym powinienem wiedzieć? -szepnął cicho.
Upokorzyli mnie… nie wiem, czy było to właściwym określeniem, ale czułam się przy nich zażenowana.
Palce blondyna delikatnie odsunęły mój kosmyk włosów, a ja zaczęłam bawić się rąbkiem kołdry.
-No tak… to głupie pytanie.-Odchrząknął.- Zejdziesz do nas na dół? Brakuje nam Ciebie.-Bąknął.
Wzdrygnęłam się.
Komu brakuje, temu brakuje. Przypominam, że w pomieszczeniu znajdują się również takie osoby jak Zayn, który mnie zupełnie ignoruje, jak i Lou, który przez jedną godzinę potrafił mnie upokorzyć bardziej, niż przez te 4 miesiące razem wzięte.
-Proszę.-Dodał po chwili ciszy.- Ch-chyba, że chcesz o czymś porozmawiać.-Zawahał się.- Wtedy tu zostanę.
Mocniej ścisnęłam pościel w mojej ręce.
-Ja.-Niepewnie przełknęłam ślinę.-Nie, dziękuję Niall. Doceniam fakt, że tu przyszedłeś i się troszczysz, ale wolę zostać.
-Asiu.-Przybliżył, lecz nadal utrzymywał bezpieczną odległość.- Ja, Li. i cała reszta na pewno nie chcielibyśmy spędzić z Tobą tak ostatniego wieczoru.
Coś ukuło mnie w sercu. Może rzeczywiście nie powinnam swojej złości i bezsilności przelewać na innych, a już na pewno ta takie osoby jak Liam, czy Alice.
-Louis z Harrym już są w pokojach.-Zapewnił mnie.
Odwróciłam się przodem do chłopaka, napotykając jego opiekuńczy wzrok. Gdy napotkał moje zbłądzone spojrzenie, z lekka się przeraził, widząc w jakim stanie jestem, lecz szybko zmienił wyraz twarzy.
-Tylko trochę Cię przemyjemy i już idziemy.-Wymamrotał z lekkim uśmiechem.
Zgodziłam się kiwnięciem głowy, niechętnie ruszając śladami blondyna, który usiłował wstać.
-Jakoś Rose już dawno mogła iść spokojnie do pokoju.-Zaczęłam się z nim drażnić.
-Jestem pewny, że Liam jeszcze zdąży się…- Odrzchąknął, co bardziej przypominało tłumienie śmiechu.- nią nacieszyć …echem… w jednej sypialni.

-Niall!- Skarciłam go.-Jesteś wredny!
Jakoś te słowa nie za bardzo go ruszyły- wręcz przeciwnie- kąciki ust blondyna podniosły się jeszcze wyżej.
-Faceci.-Mruknęłam, siadając na wskazanym miejscu.
-No co! To, że Liam jest na Twoich oczach takim świętoszkiem, nie myśl sobie, że…
-Oh zamknij się, Horan.- Burknęłam, chwilę później czując ciepły i mokry materiał pod moimi oczami.
-Ja tylko stwierdzam fa…
-Powiedziałam Ci coś.-Przerwałam mu.
-Ale…
-I nie myśl sobie, że Rose nie mówiła mi, co robiliście rano przed ich pokojem!- Fuknęłam, co momentalnie poskutkowało zmianą wyrazu twarzy na zupełnie niewinny.
Irlandczyk nie odezwał się, zamiast tego kucając i skupiając się na obmywaniu opuchniętych od płaczu miejsc.
-Co będziesz robić… Z Alice przez ten czas, kiedy nas nie będzie?- „wymijająco” zmienił temat.
-Nie wiem.-Odparłam obojętnie.-Zapewne chodzić do szkoły.-oznajmiłam sarkastycznym tonem.
Przez chwilę panowała cisza. Nie była ona krępująca, a przynajmniej dla mnie, gdyż odpłynęłam myślami, gdy blondyn obmywał ślady zaschniętych łez.
-Niall?
-Tak, kochanie?
Przełknęłam ciężko ślinę.
-C-Czy Nicole zrobiła coś, o czym powinnam wiedzieć? Dziwnie zareagowaliście na dole, gdy o nią spytałam.
Jego ręka szybko zjechała na dół, a twarz lekko zbladła.
-Nie w…
-Tylko nie mów, że nie masz pojęcia, bo i tak będę wiedziała, że kłamiesz.
Horan wstał i udał się do kosza, wyrzucając mokry materiał. Zapewnie robił to tylko po to, aby uniknąć udzielenia odpowiedzi.
Gdy wrócił, twarz miał nadal zamyśloną.
-W..wydaje mi się…um, że nie mnie o tym mówić.-Wymamrotał.
Westchnęłam, stwierdzając, że i tak więcej z niego nie wyciągnę. Niechętnie wstałam, ruszając w stronę schodów.
Gdy już byłam na ich końcu poczułam ciepłą dłoń blondyna na moim ramieniu. Odwróciłam się.
-T..Tylko proszę, nie bądź na mnie zła.- Zająkał się.
Uśmiechnęłam się blado.
-Nie jestem Niall.- Szepnęłam.
Chwilę tak staliśmy w ciszy, poczym skierowałam się do kuchni, gdzie siedziała Alice, wpatrująca się w Liama usypiającego zmęczoną Sophie.
Starałam się nie zatrzymywać wzroku na brunecie, bo jestem pewna, że gdybym dłużej zapatrzyła się na te maksymalnie napięte mięśnie i niechlujnie podwiniętą koszulkę ukazującą kolejne… Whoa! Chyba nie powinnam tak myśleć o chłopaku przyjaciółki, a jednocześnie koledze.
Gdy brunetka zauważyła naszą dwójkę na jej twarzy pojawił się uśmiech. Kątem oka spojrzałam na blondyna, któremu mogę się założyć, że zmiękły teraz nogi. Dyskretnie go szturchnęłam, jednocześnie kierując się w stronę wolnego krzesła barowego obok dziewczyny. Moje plany szybko zmienił Liam, który wskazał gestem ręki, abym do niego podeszła. Zostawiając skołowanego Irlandczyka ruszyłam do bruneta.
Gdy się zbliżyłam, dostrzegłam w oczach niemałą troskę.
-Asia… Lou i Hazz mają swój własny świat. Ja naprawdę Cię za nich przepraszam, nie ch…
-Nie ma problemu …ja..nic się nie stało. To nic poważnego.-Uspokoiłam go, jednocześnie przykuwając uwagę małej, która zaczęła się mi przyglądać.
Wyraz twarzy Daddy’ego złagodniał.
-Po prostu… Oni czasem umieją coś powiedzieć, przy tym nie myś..
-Rozumiem, Li, rozumiem.-Położyłam mu rękę na ramieniu, co chyba Soph wzięła za gest wzięcia na ręce i wyciągnęła swoje rączki do mnie.
-Sorry, nie dość, że przeszkodziłam, to jeszcze ją rozbudziłam.-Powiedziałam zawstydzona.
-Spokojnie.-Uśmiechnął się, podając mi dziewczynkę.
Odebrałam ją, nie za bardzo wiedząc co zrobić. Jednak Sophie szybko zadecydowała za mnie, naciskając całym swoim ciężarem ciała w stronę ogrodu.
-Co? Chcesz wyjść?- Zapytałam zdezorientowana.
-Jest już późno skarbie.-Zwrócił się do niej Payne.
Wnioskując z jej dalszego zachowania, chyba te słowa niewiele do niej dotarły.
Cicho wzdychając otworzyłam drzwi od balkonowe, stawiając małą na twardym podłożu.
-Widzisz, zimno jest.-stwierdziłam, jednak ona stawiała na swoim, wskazując na wolno wędrujące chmury i wyłaniający się zza nich księżyc. Odeszła kawałeczek kierując się oświetloną ścieżką wśród krzewów.
Po raz kolejny tej minuty westchnęłam, i zwróciłam się do Liama:
-Przejdę się z nią na chwilę… nie wiem, czy jest sens przynoszenia kocy, czy czegoś na przebranie.-Przeczesałam włosy.- Nie… chyba jednak nie, zaraz wrócimy.-Uśmiechnęłam się blado.
Chłopak cicho przytaknął.
-No to So…- Odwróciłam się, a moja twarz momentalnie zbladła.
Dziewczynka zniknęła z pola widzenia.
-Sophie?- Pognałam ścieżką, gdzie widziałam ją po raz ostatni.
Serce zabiło mi szybciej.
Nie mogła uciec daleko…
-Soph?- Zapytałam, zrozpaczona stojąc na rozwidleniu dwóch dróg.
Szybko ruszyłam w jedną z nich, starając się uspokoić.
-Sophie gdzie jesteś?-Teraz to zaczęłam już biec.
Ogród był niesamowicie wielki, więc mała mogła być wszędzie. Przez głowę przemknęła mi myśl, że może się kręcić blisko basenu. O nie, to byłby najgorszy scenariusz.
Już sama nie wiedziała, gdzie idę. Jedyne, co wydawało mi się znajome, to widniejące w oddali hamaki, ale i tam nie wiedziałam żadnego cienia.
Krzyknęłam jeszcze raz jej imię, lecz w odpowiedzi otrzymałam tylko moje własne echo.
Biegłam w coraz mniej mi znane zakątki. Już częściej zamiast kwiatów i małych krzaków pojawiały się porozrzucane gdzieniegdzie  drzewa. Ta scena cholernie mi coś przypominała, ale nie mogłam sobie przypomnieć co. Ja tu kiedyś byłam…
W pewnej chwili coś usłyszałam… lecz równie dobrze mogła to być Soph jak i błąkający się królik.
-Sophie?- Powiedziałam niepewnie.
Usłyszałam ciche, dziecięce skomlenie. Teraz już byłam pewna, że to jest ona.
Była gdzieś blisko.
Zboczyłam ze ścieżki i ruszyłam w stronę małego źródełka.
-Gdzie jesteś?- No tak… pytam się kilkuletniego dziecka o takie rzeczy.
Mała zamiast odpowiedzieć wydała z siebie pisk.
Serce wręcz podeszło mi do gardła.
-Soph?!
Moim szczęściem miałam na sobie tylko skarpetki, już pomijając fakt, że nie założyłam żadnej bluzy czy płaszcza, gdy temperatura mogła wynosić nie więcej niż 10 stopni.
 Usłyszałam jakieś niewyraźne słowo, padające z ust brunetki. Oznaczało to, że musiała być bardzo blisko…. Możliwe, że parę metrów ode mnie.
-Sophie.-Zaczęłam rozpaczliwym tonem.-Proszę powiedz coś.
Zaczęłam biec. Szczerze? Nawet nie wiedziałam gdzie. Wydawało mi się, że może w tamtym kierunku ją znajdę. Zajrzałam za najbliższe krzaki. Drzewo. Ozdobą ogrodową- ani śladu.
-So…- Przerwał mi cichy głosik dziewczynki. Znieruchomiałam.
To już nie było kilka metrów. To były centymetry.
Odwróciłam się gwałtownie.
Oczekiwałam wszystkiego… wszystkiego, ale na pewno nie jego. Byłam pewna, że moje serce w tej chwili bije wszystkie możliwe rekordy Guinnessa.
Słowa niekontrolowanie wypłynęły z moich ust, tworząc delikatną mgłę.

-Zayn. -Szepnęłam.

33 komentarze:

  1. Pierwsza! Nawet nie wiesz ile czekałam na ten rozdział. Kocham twojego bloga i nie wyobrażam sobie życia bez niego. Też chce tak pisać! <3 Czekam na nn ;*
    http://hey-im-a-witch.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Moja reakcja na rozdział? AAAAAAAAAAAAAA, nareszcie jest!!!!!! :D
    Dobra, teraz do rzeczy: one of the best chapters!
    Relacje z Niallem naprawione, chociaż Alice jeszcze nie ma o niczym zielonego pojęcia, zachowanie Louisa i Hazzy... No cóż, Lou mógłby nie być takim paplą i nie wygadać wszystkiego Harry'emu, no ale ostatecznie chciał dobrze, więc okeeej... Ale zakończenie? Bomba! Nareszcie Asia ma szansę pogadać z Zaynem i mam nadzieję, że ją jak najlepiej wykorzysta :)
    Nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału, please, dodaj szybko :*

    Zapraszam też do mnie:
    onedirection1d-pain-and-payne.blogspot.com
    Fajnie by było zobaczyć twoją opinię o moim blogu! =)

    OdpowiedzUsuń
  3. Anonimowy02 maja, 2014

    Świetny. :3

    Agata <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Rozdział świetny, jak zawsze xd matko czytałam końcówkę i sercę mi tak biło, że masakra hahaha <3 Ale nadal czekam, aż Asia pogada z Zaynem .... i mam nadzieję, że w kolejnym rozdziale tak będzie :*
    Czekam na kolejny rozdział, pozderki ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. http://opowiadanie-o-one-direction-xx.blogspot.com

      Usuń
  5. Taaaaaaaaaakkkkkk!!!!
    Boże jak zobaczyłam 47 to krzyknełam .Dziękuję że dodałaś <3
    No najcudowniejszy rozdział na świecie!
    I koniec taki fjjdjbeuihfjidi!!!
    Czekammmm i
    ~Kocham~

    OdpowiedzUsuń
  6. Anonimowy02 maja, 2014

    Oha Oha! W takim momencie przerwać ..? Jak można :p cieszę się że w końcu pojawił się rozdział :) ciekawe co się wydarzy *.- pozdrawiam :* A

    OdpowiedzUsuń
  7. Zayn! :o o mój boże! :o <3333

    OdpowiedzUsuń
  8. Anonimowy02 maja, 2014

    Błagam niech oni się pogodzą!!!!!! Smutno mi się robi kiedy wszyscy z nim rozmawiają oprócz niej. Niech wszystko wróci do normy!!! :-) :-) :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie! W takim momęcie błagam! Ja chce juz następny. Boże nawet nie wiesz dziewczyno jak ja za toba tęskniłam i za tym opowiadaniem. Nie zostawiaj juz nas na tak długo.

    OdpowiedzUsuń
  10. Anonimowy02 maja, 2014

    Bożeeee w końcu jest!! <3
    Nie no, rozdział świetny! Jezuss ale to wszystko tajemnicze. Świetnie piszesz!
    Powiem szczerze, że tego się nie spodziewałam po Louisie. To było... wredne.
    Relacje z NIallem naprawione, więc spoko :)
    JEZU KOŃCÓWKA WYMIATA! Na początku miałam przeczucia, że w tym ogrodzie znajdzie Zayna, ale potem się wystraszyłam, że Asia zgubiła dziecko XD Myślałam, że Sophie coś sobie zrobi, ale ok XD
    Jestem ciekawa, jak Zayn zareaguje... chociaż...Zayn wiedział, że to Aasia szukała Sophie, w końcu ją wołała. To przecież musiał usłyszeć. No nie wiem.. XD
    Kochany Anonim (K.A :*)

    OdpowiedzUsuń
  11. ZAAAAYYYYN! AAAAAA! OMG ONA SPOTKAŁA ZAYN'A! AAAA!
    WIEDZIAŁAM! TAK!
    Ale co z Soph? Co tu się w ogóle dzieje? Proszę, powiedz, że oni się pogodzą... Proszę c:
    Rozdział... Cudny <3 Pogmatwany, ale cudny , taki jakie lubię :D
    O KURDE ZAYN, NO, ZAYN!
    ciągle w to nie wierzę ;o
    Tomlinson jesteś debilem. Ale i tak cię kocham. Kropka.
    Niall, jak nie powiesz Alice, to będzie z tobą kiepsko.
    Liam opiekuje się Rose, Soph, Al, Asią i resztą.
    Harry nie bądź takim idiotą jak Lou.
    ZAYN POGÓDŹ SIĘ Z NIĄ!
    Nie mogę się doczekać kolejnego... W nim będzie się tyle działo!
    Piszesz cudownie <3 Dziękuję :D
    KC ;*

    OdpowiedzUsuń
  12. Umc umc, 47 ♥
    So... Dziekuje za dedykacje, kocham Cie <3 +zboczona jestes Ty xd
    Rozdzial cudooowny. Jak Lou opowiadal o wszystkim przy Harrym myslalam tylko "wtf, kurwa Louis zamknij sie" xd (swoja droga Larry strasznie mi sie podobal w tym rozdziale xd Niall zreszta tez hahaha xdd).
    ZA KONCOWKE NIE ZYJESZ DEBILU!!! XD

    OdpowiedzUsuń
  13. Wchodziłam dzień w dzień i o matko ! doczekałam się ♥
    Co ta końcówka :oo

    OdpowiedzUsuń
  14. Świetny! ♥
    Awww końcówka Zayn! Nareszcie :) Mam nadzieje że się już pogodza. ♥
    Czekam z niecierpliwością nn <333

    OdpowiedzUsuń
  15. Ej, no! Jak można w takim momencie przerwać?! To nieludzkie!
    Rozdział, jak i cały blog jest GE-NIAL-NY! Wprost cudny!
    Już nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału, mam nadzieję, że będzie już niedługo :D
    Kat xx.
    PS. Jakbyś mogła zajrzeć na feeling-in-lovee.blogspot.com i skomentować, to byłabym bardzo wdzięczna :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Anonimowy04 maja, 2014

    Cholera w takim momencie! Zabije Cię! Mam nadzieje że sobie przynajmiej parę spraw wyjaśnią a może nawet się pogodzą... Tylko żeby Aśka znowu nie zwiała bo nie wytrzymam normalnie... Nexta proszęęę szybko

    OdpowiedzUsuń
  17. Anonimowy04 maja, 2014

    W tym momencie urwać ?! Nicole !
    Jezu, to jest takie jalsxabjhcvuweyqiknascv. Taki wstrząs ! CO ON JEJ ZROBI? Porwie ją, zgwałci ? < boje się swoich myśli> . To jest takie piękne, genialne no i nie wiem jeszcze jakie! W.

    OdpowiedzUsuń
  18. Anonimowy04 maja, 2014

    JAK ON JEJ TERAZ NIE POCAŁUJE TO NIE WIEM CO CI ZROBIĘ! NORMALNIE CIĘ ZAMORDUJĘ!! ZNAJDĘ CIĘ!!!
    ZMUSZĘ CIĘ , ŻEBYŚ NAPISAŁA TO CO CHCĘ, CHOĆBY NIE WIEM CO!!!
    A WIĘC... błagam , napisz, że ją pocałuje. Długo i stanowczo. Oboje stracą głowę i sobie przebaczą.
    XD Pati XD

    OdpowiedzUsuń
  19. Anonimowy04 maja, 2014

    Kocham te opowiadanie! :)

    OdpowiedzUsuń
  20. UGAŚCIE MNIE!! xD UGAŚCIE TEN POŻAR BUDUJĄCY SIĘ WE MNIE!
    PODJARAŁAM SIĘ!
    Ten rozdział normalnie wygrał wszystko!
    Ten Zayn na końcu! ♥ Aw..

    A teraz zacznę od początku.
    Louis! Przecież Asia Ci zaufała, a ty powiedziałeś wszystko Harry'emu!
    Nie no, przez chwilę myślałam, że będzie romans = Loasia. ♥
    Hah, a tu proszę, takie coś wykombinował.
    Ale nie no, dobrze wiesz, że według mnie powinni być Zasia - 4ever.
    Ehh, pisze od rzeczy. Ten komentarz będzie nudny, tak więc powodzenia i dobranoc. ;c
    Genialnie napisany. To na prawdę jest nielegalne, powinni za to zamykać! Zamykać za przerywanie w takich momentach, no! ;o Nie wytrzymam! Ale mam nadzieję, że już niedługo dodasz kolejny. *___________*
    No serio.
    Akcja z Zayn'em, no!
    IT'S ZEN!!!!!!
    Nie zrozumiem nigdy tego, że tyle trzeba było czekać na Zayn'a i Asię. Ale było warto. Przynajmniej do teraz....
    Kolejnego dnia już wyjeżdżają. Oni można powiedzieć, że są na przełamaniu.
    NO ZAYN BIERZ JĄ I TYLE! ;D
    Serio coś mi odbija dzisiaj z tymi komentarzami.... Coś się ze mną dzieje. Byłam zbyt leniwa, aby się wylogować. Wybacz. :3
    Jeju, plotę od rzeczy zamiast pisać normalnie.
    Po prostu nie mogę się doczekać i się podjarałam, a jak tak jest to albo w ogóle nie mogę się wysłowić, albo pisze za dużo.

    Po prostu Ty zawsze musisz coś dodać, pokręcić i to wszystko jest zagmatwane, ale w pozytywnym sensie. Przecież ta Nicole...i ich reakcja. Czyżby to było coś z Zayn'em?
    Tak, to na pewno chodzi o niego. Nawet Niall wspominał, że on nie jest odpowiednią osobą, by o tym mówić.. A skoro nikt nie jest, z kim Asia gada, to zostaje tylko i wyłącznie - Zayn. Ja i moje teorie.
    Wybacz z ten nudny komentarz, ale mój mózg w tych godzinach nie pracuje. ;p
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  21. Anonimowy06 maja, 2014

    Swietny rozdzial. Warto bylo czekac! :-) Alez mnie wystraszylas ostatnia scena! Czulam normalnie ta narastajaca panike! Rety... Dobrze, ze to Zayn :-D oby porozmawiali szczerze... Louis przesadzil, nie powinien mowic Harry'emu ale w zasadzie to bylo niemal oczywiste, ze nie maja przed soba tajemnic, wiec... Asiu - wybacz mu, chcial dobrze, choc wyszlo jak zwykle... Czekam na kolejny:-) Ari

    OdpowiedzUsuń
  22. ohohohoohhoho <3
    Bosskiii!!!
    GENIALNY HAGHVSDHBKSNJKDF <3
    Matko Nicole!
    I te ostatnie słowo <3

    OdpowiedzUsuń
  23. Którego będzie nowy rozdział?:|

    OdpowiedzUsuń
  24. O Boże! Meeeeeeeega <3 Kiedy nastepny?

    OdpowiedzUsuń
  25. Anonimowy14 maja, 2014

    czekam na nexta! rozdział świetny. <3

    OdpowiedzUsuń
  26. NARESZCIE SIĘ DOCZEKAŁAM:*
    co prawda rozdział przeczytałam już kilka dni temu, ale na telefonie, a z niego nie lubię komentować. Przypomniałam sobie przed chwilą, że miałam to jeszcze zrobić, więc jestem. Mam nadzieję, że Zayn i Asia się pogodzą, jak dla mnie to to nie koniecznie musi być para. Ja mam takie małe podejrzenia, ale nic i tu o tym nie napiszę. Jestem zła na Lou, że wypaplał wszystko Harremu, ale może się potem okaże, że zrobił dobrze? Nie wiem.
    No nic, nie zawracam ci więcej głowy. Mam nadzieję, że kolejny pojawi się szybko i życzę weny. :*

    A i to jest najlepszy blog jaki do tej pory czytałam :*

    spam, za który przeparszam :)
    zapraszam do mnie:
    http://storyofournewlife.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  27. Anonimowy17 maja, 2014

    Genialnie. :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Zostałaś nominowana do Liebster Award. Więcej informacji znajdziesz tutaj: http://storyofournewlife.blogspot.com/.

    OdpowiedzUsuń
  29. Nominowałam cię do Liebster Award :)
    Szczegóły na moim blogu: http://onedirection1d-pain-and-payne.blogspot.com/2014/05/liebster-award-d.html

    Pzdr. :*

    OdpowiedzUsuń
  30. Anonimowy20 maja, 2014

    czekam na kolejne rozdzialy jak mozesz to znowu mnie zawiadom o kolejnym rozdziale http://ask.fm/Agata122222

    OdpowiedzUsuń
  31. Anonimowy22 maja, 2014

    Wspaniały :-) Kiedy będzie następny?

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarze ♥
Mam najwspanialszych czytelników na świecie : )