Muzyka

20 sierpnia 2013

~Rozdział 29~


Nawet nie wiecie jak bardzo moje powieki odmawiały posłuszeństwa. To tak jakby nagle ktoś skleił je klejem, podobne uczucie osiągam wstawiając do szkoły. Nie otwierając oczu mruknęłam coś pod nosem na znak sprzeciwu. No bo kto normalny budzi Cię w środku nocy?!
-Hej! Nie śpimy, wstajemy!
Byłam na tyle nieprzytomna, że nawet nie wiedziałam, który z chłopaków do mnie szepce. Wiedziałam tylko jedno: rano się ze mną policzy jak tylko będę wiedziała co się wokół mnie dzieje.
Gdzieś po lewej usłyszałam ostrzegawcze warknięcie, które zapewnie należało do Alice. Nie tylko ona była „drastycznie” budzona przez kogoś.
-Asia, zbieraj się! Burza idzie.-mówił ktoś nade mną.
Co? Burza? Achhh no tak, zapomniałam o moim „szczęściu”, które nigdy w takich chwilach mnie nie opuszczało. <czujecie ten sarkazm?> A teraz uwaga..pierwsza próba otworzenia oczu. Zamrugałam kilka razy i zobaczyłam niewyraźną postać schylającą się nade mną. Dwa zielone punkciki, jakieś afro na głowie, to z pewnością…
-Harry?- zapytałam zaspanym tonem.
-Nie-odparł, co po chwili dopiero załapałam, że było to sarkastyczne stwierdzenie. Wybaczcie, ale w środku nocy nigdy nie umiałam myśleć  trzeźwo i wszystko załapywałam z dużym późnieniem.
Wyciągnęłam ręce do tyłu z zamiarem wyciągnięcia się.
-Jakbyście mogły się pospieszyć, to byłoby fajnie.-tę odpowiedź kierował loczek zapewne do nad obu.
-Ja się nigdzie nie ruszam-bełkotała moja przyjaciółka i jakby na potwierdzenie tego szczelniej okryła się swoim kocem.
Styles westchnął w odpowiedzi i zwrócił się do kogoś z tyłu:
-Ej one nie chcą wstać, potrzebny będzie ktoś, kto je zaciągnie do samochodu.-mówił z rezygnacją.
-Dobra, to zostaw je, najpierw zbierzmy rzeczy, może wtedy się rozbudzą! -odkrzyknął jakiś chłopak.
Harry wypuścił głośno powietrze i odszedł gdzieś w bok.  Słyszałam jakieś przyciszone głosy, ale nie potrafiłam ich rozróżnić. Widziałam jakieś sylwetki niosące coś dużego do samochodu. Jak mniemam był to już złożony stolik. Odwróciłam się w stronę Alice, która również bacznie przypatrywała się poczynaniom bandu. Jej wzrok padł na mnie, uśmiechnęłyśmy się  do siebie zwycięsko. Co jak co, ale mnie w nocy nic nie zwlecze z łóżka. No w tym przypadku z ziemi.  W oddali usłyszałam ciche grzmoty. Na samą myśl o burzy moje ciało przeszła fala dreszczy. Nie to, że miałam jakąś fobię, ale przy każdej większej ulewie, nawałnicy czy czymkolwiek wspomnienia z tamtej nocy powracały. Gdy zamykam oczy mam wrażenie jakby wszystko się stało wczoraj. Bezbronna czteroletnia dziewczynka stojąca w nocy, w środku lasu przy wielkiej ulewie i wpatrująca się w ciało swojego nieżyjącego już ojca. Pioruny waliły jeden za drugim, wiatr rozwiewał moje włosy w każdą możliwą stronę, ale to był mój najmniejszy problem. Podbiegam do taty i klękam swoimi malutkimi chudziutkimi kolanami na mokrym gruncie. Wołam „tatusiu” nieświadoma słowa „śmierć”. Widzę, że leży przygnieciony pod jakimś drzewem, ale nadal nie umiem połączyć faktów. Nie wiedziałam, że go już nie ma, że już nigdy nie będzie mi czytał bajek na dobranoc, już nigdy nie posadzi mnie na kucyku czy koniu, już nigdy nie będę uciekała przed nim z piskiem i rozłożonymi rączkami. Czuję, że pod moimi kolanami znajduje się coraz więcej wody. . .wody? Nie. Klęczę nad moim ojcem w nogach zatopionych w krwi. Jeszcze nieświadoma tego zamaczam w niej rękę i podnoszę do góry. Przy najbliższej błyskawicy, która nadeszła po paru sekundach zauważam czerwoną ciesz na palcach. Przeraziłam się, co jak co, ale definicje krwi już znałam. Prędko wstaję o własnych siłach, ale za późno.  Całe *bryczesy są przesiąknięte czerwonym płynem. „Tatusiu!”- wołam po raz ostatni. Stoję jeszcze parę… minut? Godzin? Nie wiedziałam, dla mnie czas stanął wtedy w miejscu. Po raz ostatni patrzę na zmasakrowane ciało swojego ojca i usypiam. Tak. Usypiam, nieświadoma, że obudzę się rano ogrodzona czerwoną taśmą , kilkoma wozami policji i karetką. Moja mama podbiegnie do mnie i przytuli do swojej piersi, jej oczy będą całe czerwone i opuchnięte. Wtulę się i spytam „cio się śtało?”…
Na samo wspomnienie po moim policzku spłynęło parę łez. Nie umiem tego kontrolować, jestem wrażliwa, a to wszystko przez tamta noc. Właśnie wtedy zamknęłam się w sobie. Nie powiedziałam prawdy policji. Skłamałam, że nic nie pamiętam, nawet mojej własnej matce.
-Asia wszystko w porządku? -zapytała Alice widząc mój stan.
-Ja..ta-t- tak, jasne-powiedziałam pospiesznie wycierając kciukiem parę łez.
Blondynka spojrzała na mnie ze współczuciem. Wiedziała, że coś jest nie tak, ale nie chciała naciskać. Można by wtedy przewidzieć, że to by tylko pogorszyło sytuację.
I co z tego, że wytarłam słoną ciecz, jak już napływała mi do oczu nowa. To było poza moja kontrolą. Może ja na serio powinnam się udać do psychologa? Mama proponowała mi to nieraz, ale zaprzeczałam bojąc się zaufać komukolwiek.
Schowałam głowę w poduszkę nie chcąc, aby nikt nie zauważył mnie w takim stanie. Usłyszałam czyjeś kroki, a po chwili jakieś szepty. Parę sekund później poczułam na swojej szyi ciepły oddech.
-Co się stało? -spytał ktoś ze znajomym mi Irlandzkim akcentem.
Słychać było, że chłopak bardzo się przejął i mówił to tonem naprawdę opiekuńczym.
-Nic..nic-wybełkotałam do..poduszki.
-Przecież widzę, Alice również i martwi się o Ciebie. Zresztą ja też.-szepnął.
-Ja..na prawdę-starałam się mówić bez żadnego rozklejania, ale marnie mi to szło.
Słyszałam, że blondyn siada koło mnie i wzdycha teatralnie. Dalej naciskać nie zamierzał, a przynajmniej miałam taką nadzieję. Poczułam, że jego dłoń delikatnie głaszcze moje włosy. Schylił się, bo znowu poczułam to bijące od niego ciepło.
-Nie mogę patrzeć, kiedy Ty tak cierpisz.-mruczał.
-Och Niall… wcale nie jest tak źle jak to wygląda.-starałam się jakoś złagodzić sytuację.
-Mnie nie przekonasz.
Poczułam, że jego ręce wędrują pod moją talię. Chwilę później wylądowałam między jego kolanami opierając głowę o zagłębienie w szyi chłopaka. Choć ta noc należała do tych zimniejszych to fala ciepła w sekundę oblała moje ciało. Przy nim wiedziałam, że jestem bezpieczna.  Skuliłam się najbardziej jak było to możliwe i wypuściłam powietrze prosto na skórę blondyna. Wyczuł to, bo na ciele Irlandczyka zawidniała lekka tzw. gęsia skórka. Za każdym razem widziałam jak jego jabłko Adama porusza się przy przełykaniu śliny. Poczułam, że Horan’a przenika kolejna fala dreszczy, bo zadygotał.
-Twoje włosy mnie łaskoczą-wyszeptał wykorzystując, że ma dobry dostęp do mojego ucha.
Zachichotałam cicho. Przy nim czułam się taka szczęśliwa, nawet w takich sytuacjach potrafił doprowadzić moje wargi uniesienia się ku górze.
Wtuliłam się bardziej w jego szyję i przyciągnęła do siebie nogi.
-A więc …o co chodziło? -na nowo zaczął temat.
-Niall…- westchnęłam -myślę, że to nie jest dobre miejsce, żebym Ci o tym mówiła.
-Masz rację, nie musisz mi teraz wszystkiego tłumaczyć, ale chcę znać tylko powód Twojego płaczu.
Uniosłam głowę do góry chcąc widzieć teraz jego wyraz twarzy. Zdziwiłam się patrząc na łzy w jego oczach.
-Ochhh Niall a Tobie co się stało?- szepnęłam z przejęciem.
On tylko wpatrywał się we mnie troskliwie. Nic więcej- zero słów.
-Horan kochanie- powiedziałam z troską.
 
-Nie mogę na Ciebie patrzeć kiedy jesteś w takim stanie… -wyszeptał rozpaczliwie.
Czyli… czyli, że on tak się o mnie martwił. O Boże, to cudowne, takich to teraz ze świecą szukać! Na sam widok szklanych oczu chłopaka przytuliłam się mocniej i sama uroniłam kilka łez.
-Jak ja płaczę… to …błagam …ty nie rób tego...-szeptałam z trudem.
-Ale martwię się o Ciebie.
Mówiąc to poczułam jego dłoń na policzku. Zaczął delikatnie opuszkami palców go wycierać.
-Nie ma czym, naprawdę.-wykrztusiłam w końcu.
-Jest, bo widzę jak płaczesz.
Ponownie „schowałam się” w zagłębieniu na szyi chłopaka.
-Ja..tylko. Przypomniałam sobie …coś.
-Rozumiem, już nic więcej nie mów- chyba zauważył, że każde słowo wypowiadam z pewnym trudem. W końcu jeszcze nikomu nie opisywałam tamtej nocy.
Poczułam, że zrywa się wiatr. Nie był on jakiś silny, ale wiedziałam, że to tylko kwestia czasu. Blondyn wziął koc, który leżał na ziemi i którym przedtem byłam przykryta. Okrył mnie nim nie pomijając żadnego kawałka mojego ciała. Siedziałam… właściwie to pół siedziałam- pół leżałam podparta na Niallu czując jak jego klatka piersiowa unosi się delikatnie wraz z każdym oddechem.  Teraz byłam bezpieczna.
Kilka minut później…
Usłyszałam czyjeś kroki od lewej strony, ale nawet nie miałam siły się podnieść. Teraz było idealnie. Szczelnie przykryta kocem pod silnymi ramionami chłopaka kontrolującego mój każdy ruch. Po prostu czuł się za mnie odpowiedzialny, jak starszy brat-to był mój punkt widzenia, ale byłam pewna, że Niall również tkwił w taki przekonaniu.
-Ona śpi? -szepnął ktoś do ucha blondyna, które było niedaleko również mojego ucha.
-Nie wydaje mi się-odparł Irlandczyk przejeżdżając swoją dłonią po moich włosach.
-Dobra, to Ty weź Alice, bo tamta już zasnęła, więc z nią  będzie najciężej.
-Okay-powiedział Horan głośno wypuszczając powietrze i powili zaczynając wstawać.
-Czekaj, przytrzymaj ją, albo najlepiej weź do samochodu.
-Mogę przytrzymać, ale ja biorę Rose- usłyszałam dumny ton i stwierdziłam, że to musi być Liam, skoro się do tego podjął.
-Dobrze to zawołaj kogoś, bo sama na pewno nie pójdzie-w głosie blondyna doskonale wyczuwalna była troska.
-To Ty idź zawołaj. Jedziemy na dwa samochody. Louis kieruje jednym, Harry drugim. Już czekają w środku razem z Nicole- poinstruował go brunet.
-Ok, zaraz kogoś wyślę i idę po Alice.
Słyszałam oddalające się kroki, ale nic nie widziałam bo byłam zbyt mało przytomna. Odczekaliśmy parę sekund słysząc tylko własne oddechy.
-To kogo mam w…- osoba szepcząca  nagle przerwała. Nie otwierałam oczu, ale zdziwiona byłam ciszą, która zapadła. Leniwie próbowałam otworzyć oczy, ale coś marnie mi to szło.
-Echem..to ja może… Alice… -plątał się. Po głosie jedyne co rozpoznałam to to, że to chłopak.
-Nie, Alice już Niall się zajmie. Masz ją tylko przenieść do samochodu.-mówił spokojnym głosem Payne.
No  kurde, czy to rzeczywiście takie trudne?! O co oni się…. ZARAZ ZARAZ! Liam idzie z Rose, Niall z moją przyjaciółką, Louis już czeka w samochodzie z Harrym i z Nicole. Podsumowując …Został tylko ON.
Asia.
Spokojnie.
Zachowuj się normalnie, tak jak dotychczas.
 Albo nie! Udawaj, że śpisz! Z przypływu emocji i tego wszystkiego co w tej chwili mnie przytłoczyło wzdrygnęłam się. No tak! Teraz mogę się założyć, że Malikowi to nie uszło. No bo co, udaję, że śpię, nagle kiedy wiem, że został tylko on to wierzgam! Bosh …Asia uspokój się! W tej chwili 9374693023725349 myśli przebijało się do mojej głowy. Ej, co ja robię! To tylko kilka sekund, przeniesie i odstawi. No tak… powiedźcie to mojemu mózgowi, który nie był w stanie teraz funkcjonować normalnie.
Nawet nie poczułam, kiedy jego ręce odjęły moja talię. Tylko… wisiałam w powietrzu …no inaczej tego opisać nie mogę. Starał się być delikatny? Achh nie, może po prostu nie chciał mnie dotykać i ograniczał się do minimum. Matko! Sama nie wierzę, jakie ja mam teorie! I czy to jest normalne?! Będąc lekko „przyszpilona” do jego torsu poczułam te perfumy co zawsze. W mojej głowie zaroiło się od wspomnień. Wszystkiego, co mi one przypominały. Przez moje ciało po raz drugi przeszła fala dreszczy.
-Spokojnie- usłyszałam przy uchu a na policzku poczułam znajomy zarost.
Omg..nie wierzę, że on się do mnie odezwał! I mówił to z takim spokojem! A może po prostu powiedział to obojętnie? Tak …wiem dziwna jestem rozpamiętując jego każde słowo… Gdy tylko to wypowiedział po raz trzeci dostałam gęsiej skórki. Skarciłam siebie za to w duchu. Ale cóż …tego nie umiem kontrolować. Chłopak wyczuwając kolejną falę dreszczy …nie wiem. Wolałam nie otwierać oczu, ale mogę się założyć, że na jego twarzy wtargnął lekki uśmiech.
 
 
 
W mojej głowie szalało tyle myśli, że myślałam, iż nie doniesie mnie żywej do samochodu. Asia, za dużo się tym przejmujesz!
-Trzymaj się mocniej-usłyszałam znowu.
Moim ciałem zawładnęła kolejna fala dreszczy więc może pominę te wszystkie przekleństwa, które cisnęły mi się do głowy. Objęłam moimi dłońmi jego szyję. Po chwili puścił mnie jedną ręką i tworzył samochód. Dobrze, że mnie ostrzegł, bo zapewne bez tego leżałabym teraz rozłożona obok samochodu. To by była dopiero kompromitacja! Delikatnie ułożył mnie na siedzeniu. A może nie delikatnie, tylko nie chciał mnie dotykać? Może jak najszybciej chciał mnie puścić?
Za dużo o tym myślę. Stanowczo za dużo! Usłyszałam zamykające się drzwi. Cholera! Żadne dziękuję nie wydobyło się z moich ust! No tak, świetnie się prezentuję.
Oparłam się o kogoś, kto siedział koło mnie. Nawet nie spojrzałam na twarz, nie wiedziałam czy to dziewczyna czy chłopak, ale w tej chwili nie obchodziło mnie to zbytnio. Musiałam ochłonąć a następnie zasnąć. Po krótkich włosach wyczułam, że to jednak jest osobnik płci męskiej. Ułożyłam się wtulając moja głowę w jego ramię.
 Harry, bądź Louis zapalił silnik i ruszyliśmy. Słyszałam coraz wyraźniejsze grzmoty. Na samą myśl wzdrygnęłam się. Spokojnie, jestem przecież w samochodzie z moimi przyjaciółmi. Nic mi się nie stanie. Ta Asia, wmawiaj sobie wmawiaj. Po tamtej nocy nic mnie już nie zdziwi…
Teraz jedyną rzeczą, o której marzyłam było normalne zaśnięcie. Oczy już same mi się kleiły, ale trzaskające co sekundę pioruny uniemożliwiały to.
Minęło kilka minut, może i kilkanaście? O szybę zaczęły walić pierwsze krople deszczu. Czyli zdążyliśmy akurat, to dobrze, bo nie chciałabym się obudzić w błocie.
W mojej głowie znów zawirowały tysiące myśli. Jest tyle pytań, na które chciałabym znać odpowiedź. I właśnie teraz napływało wiele z nich. O co chodzi Niallowi? Dlaczego nie chce się przede mną otworzyć? Przecież to jest żałosne, oczekuję od niego odpowiedzi a sama nie mówię prawdy. Ciekawe czy by zaczął patrzeć na mnie pod innym kątem, gdyby znał moją historię. Ale ja nie chcę oczekiwać współczucia z jego strony.
Widzę jak się o mnie troszczy. Wiem, że w pełni zasługuje na to, żeby  być świadomym jaka kiedyś byłam i co mnie zmieniło. Ale ja jestem odizolowana od ludzi i dziwię się, czemu mnie zaakceptował. Może zmieni zdanie po tym, jak pójdę do szkoły i zobaczy jaka na prawdę jestem? Zawsze siedząca samotnie na korytarzu, ludzie mijają cię obojętnie. Już się przyzwyczaiłam. I co z tego? Czy to, że się przyzwyczaiłam znaczy, że już nie cierpię?
Może po prostu wszyscy patrzą na to pod takim właśnie kątem. Szkoda, że większość ocenia po wyglądzie, nie mając nawet pojęcia, że wszyscy bez wyjątku mają uczucia.
Ale nie to było najdziwniejsze. Najdziwniejsze było to, że na moje zachowanie nie znałam odpowiedzi. Dlaczego nie mówiłam Niallowi prawdy? Dlaczego starałam od siebie odizolować całą piątkę. Chciałam, żeby wiedzieli o mnie jak najmniej. Może i prędzej czy później wszystko wyjdzie na jaw- jak to mawiają. Ale może też o mnie zapomną. O zwykłe szarej myszce bez uczuć. Właśnie- nawet w połowie chłopaki nie wiedzieli jakie uczucia mną miotają. Widzieli, że płaczę, ale nigdy nie znali powodu i nigdy nie będą znali. Lubię to tlić w sobie. Może to i głupie, ale rzeczywiście tak jest. Wolę płakać w samotności. Wolę wiedzieć o rzeczach, o których tylko ja wiem i nikt inny się nie dowie. Wolę mieć tajemnice, których nie mówię nawet najbliższym. Jestem skazana sama na… siebie. Na swój własny los i historię, którą buduję. Swoją barierę którą odgradzam otaczający mnie świat, stawiam granicę.
O podobnej barierze wspominał mi wczoraj Payne. Ale wtedy chodziło mu o przyjaźń, a to już zupełnie inny system. Nie wiem czy nie bardziej skomplikowany od mojego zachowania.
Znowu chciałam zasnąć i znowu się nie dało. Jechaliśmy przez piach i kamienie, z czego w wyniku moja głowa, która była oparta o czyjeś ramię cały czas podskakiwała. Podniosłam się, bo było to wygodniejsze od ciągłego walenia twarzy o barki chłopaka. W świetle księżyca jego rysy. Miałam nieprzytomne spojrzenie więc dopiero po dłuższej chwili dotarło do mnie, że siedzę koło Liama. Brunet zauważył, że nienagannie mu się przyglądam i odwrócił się w moją stronę.
-Spoko, jak Ci było wygodnie to się oprzyj-szepnął ze względu na ciszę panującą w samochodzie.
-Było, ale jadąc po takim czymś…- jęknęłam nawet nie potrafiąc nazwać podłoża.
Chłopak uśmiechnął się w odpowiedzi. Ten to zawsze potrafił człowieka obdarować takim uśmiechem, że aż nabierało się większej chęci do życia.
Z powrotem przerzuciłam wzrok za szybę. Krople deszczu przesuwały się poziomo zapewne ze względu na prędkość jaką się poruszaliśmy. Choć byliśmy w samochodzie słyszałam znienawidzony przeze mnie szum zrywającego się mocnego wiatru na zewnątrz. Widziałam jak niebo przecina kolejna błyskawica. Wzdrygnęłam się. Nie chciałam teraz znowu przywoływać wspomnień z tamtej nocy więc pomyślałam o pierwszej lepszej rzeczy jaka mi przyszła do głowy- Alice.
Moja kochana przyjaciółka. Choć znamy się tak krotko to nazywam ją najlepszą koleżanką. Ona również mnie nie odtrąciła. No tak… bo jeszcze nie widziała jak w stosunku do mnie zachowują  się inni. Czas pokaże jak znowu pójdę do szkoły… Przed oczami wciąż miałam jej dzisiejszą rozmowę z Malikiem. To, kiedy wyprzedziła Nicole mówiąc, że ona do niego pójdzie. Z jaką obojętnością koło niego usiadła i z jaką lekkością zadawała mu kolejne pytania. Po prostu prowadzili normalną konwersację. Taką jak ja z nim kiedyś.
Ciekawość zżerała mnie od środka. Dosłownie- przecież o czym oni mogli rozmawiać? Ona wyglądała na obojętną. Jak ja jej tego zazdroszczę. Wszyscy ją lubią, łatwo znaleźć z nią wspólny język. Chociaż nie mamy wspólnych zainteresować i tak siebie rozumiemy.
Może wtrąciła coś o mnie? Na samą myśl moje ciało znowu się wzdrygnęło.
-A Ty o czym tak zawzięcie myślisz? -usłyszałam szept      z lewej strony.
-Ja? Um... tak sobie. Nic ważnego-starałam się, aby mój ton zabrzmiał wiarygodnie.
-Jakoś w to nie uwierzę patrząc na twoją minę.-nie dawał za wygraną.
-Wiesz..ognisko..- no ej! W sumie nie kłamałam.
-A o KIM z tego ogniska?- zapytał chytrze naciskając na trzecie słowo.
Spojrzałam na niego błagalnym wzrokiem, ale ten nie wyglądał na takiego co zamierza mi odpuścić.
-Mnie nie oszukasz Asia. I tak wiem o kim.
-To po co się pytałeś?
-Chcąc potwierdzenie, którego właśnie mi udzieliłaś-mówił coraz bardziej pewny siebie, a na jego twarzy malował się uśmiech.
Westchnęłam teatralnie. Za bystry chłopak był…
-No i co chcesz wiedzieć? Mam Ci po raz setny powiedzieć, że też pragnę, żebyśmy się pogodzili?- jęknęłam.
-Nie, chcę Ci powiedzieć, że on tego równie bardzo pragnie jak Ty.
Zastygłam w osłupieniu. No tego się nie spodziewałam.
-A Ty to skąd wiesz?
-Bo widzę.
-Co widzisz?
-Jak cierpi. Asia nie pozwól by to ciągnęło się dłużej.
-Każdy widzi co innego Payne.
-Mogę się założyć, że nawet nad tym nie myślałaś pod takim kątem.
-Co? Jakim kątem? O czym Ty mówisz?
-Chcę Ci tylko uświadomić, że jedni się bardziej kryją z tym co czują, drudzy mniej. Ale to nie znaczy, że nie cierpią.
-Ale żeby stwierdzić że on cierpi tak bardzo jak ja, musisz wiedzieć jak ja cierpię, a nie wiesz. –już sama się plątałam w tym co mówiłam.
-Bo wiem, że on cierpi bardziej.
-A to niby na jakiej podstawie?!
-A tego Ci nie zdradzę.
-Pfff bo nie wiesz.
-Oj wierz, wiem.
Spojrzałam na niego. Tyle się malowały na jego twarzy a ja nic nie umiałam wyczytać.
-Teraz już nic nie rozumiem. Czy możesz mi jasno powiedzieć dlaczego, bo ja już nic nie rozumiem z tej rozmowy…
-Kiedyś zrozumiesz.
Jak ja nienawidziłam, kiedy rodzice… poprawka: rodzic pouczał mnie i dodawał „kiedyś zrozumiesz”. Z Liamem było to samo. Już wiem dlaczego nazywali do Daddy’m.
-Asia… nie odbieraj tego źle.-mówił spokojnym tonem.
-A jak mam odbierać, kiedy tyle przede mną ukrywasz i wszystko co mówisz jest takie..niejasne!- starałam się dobrać poprawnie słowa.
-Kiedyś mi podziękujesz za tą rozmowę. Zrozum… chcę Ci pomóc. I wiem więcej niż Ci się wydaje.
-I tu jesteś w błędzie, bo nie wiesz o mnie wielu rzeczy, a szczególnie z przeszłości! – nie wytrzymałam. No musiałam to w końcu z siebie wydusić. Siedzący na miejscy kierowcy Louis ledwo co nie podskoczył kiedy usłyszał mój krzyk. Liam podrapał się na karku, na jego twarzy nie malowały się żadne emocje. I to był ten moment, kiedy bym chciała mieć dar czytania w myślach. Czy tylko ja nie potrafię kryć swoich emocji i jak coś mi się dzieje, to moja twarz mówi sama za siebie. A oni? Kamienne twarze…
-Wiem, że jest wiele rzeczy..z przeszłości –przełknął głośno ślinę – o których nie chcesz nam powiedzieć i usiłujesz ukryć, ale chodziło mi o to…. Hmmm. Że wie… domyślam się jaki jest Twój punkt widzenia na różne sprawy, o których nie masz pojęcia a my mamy.
Co to znaczy my mamy? Czyli oni mieli przed sobą jakieś tajemnice o których ja nie wiedziałam? Oni wszyscy? Dzielili się swoimi… tajemnicami? Matko jak to dziwnie brzmi, że chłopaki mają swoje… sekrety.
-Możesz trochę jaśniej?- starałam się, aby mój głos przestał drżeć. Na marne…
-Pewnie masz o nad odmienne zdanie, ale i czasami i Ty nie znasz całej prawdy. Może nie dajemy po sobie tego poznać, ale Asia. My przecież też mamy uczucia! Może kiedyś połączysz fakty i sama do pewnych rzeczy sama dojdziesz. Prędzej czy później się dowiesz, albo wyjdzie to na jaw. Może ktoś Ci powie prosto w twarz…
Zamilkł.
-Co powie..?
-Zależy kto.
-A to ma jakieś znaczenie?
-Tak i to duże.
-No to, co Ty mi powiesz?
Chłopak uśmiechnął się chytrze.
-Akurat ja nie odgrywam w tej roli dużego znaczenia. Więc mogę Ci już otwarcie powiedzieć, że… jestem tym..kim Ci się wydaje- Czy on nie mógł normalnie dobierać słów?! Ugh …o co im wszystkim chodziło?
-Dobrze, że chociaż Ty-mruknęłam.
-Spokojnie. Z czasem się wszystko wyjaśni.
Na pocieszenie przyciągnął mnie do siebie ramieniem. Echhh …mój Niall numer 2. Wtuliłam się w niego z nadzieją zaśnięcia, ale burza skutecznie temu zapobiegała.
-Liam?
-Hmmm?
-Kto siedzi obok Ciebie i z przodu?
-A czy to ma jakieś znaczenie?
-Ma.
-No to Rose i  Niall.
-Aha, to dobrze.
-Co dobrze?
-No..że oni.
-A jakby to nie byli oni to już by było źle?
-Gorzej.
-Dlaczego?
Po prostu nie chciałam jechać z Nicole i Zayn’em jednym samochodem. Czułabym się co najmniej… nieswojo.  Przynajmniej mnie nie kusi, żeby spojrzeć w ich stronę i patrzeć jak się świetnie dogadują, a ona jeszcze się do niego klei.
-Echhh nieważne zmieńmy temat.
-Zmienimy jak powiesz.
-Liam-jęknęłam.
-A więc? Słucham.
-Po prostu nie chciałabym jechać z..wiesz kim.
Chłopak uśmiechnął się.
-No już nie przesadzaj. Aż tak go nie lubisz?
-Aż tak mi przy nim… głupio-sama się dziwiłam swoim słowom, ale to była prawda.
-Okeyy..teraz możemy zmienić temat
-Aż tak Ci była potrzebna ta informacja? -rzuciłam sarkastycznie.
-Nawet nie wiesz jak bardzo-uśmiech nie schodził mu z twarzy.
-Dobra..zmieńmy ten temat.
-Emm o czym gadacie?- usłyszeliśmy zaspany głos Rose.
-O! Obudziłaś się. Właśnie..wymyślamy nowy temat, bo wszystkie już wyczerpane-jąkał się Daddy.
-No nie wiem… co lubisz robić w wolnym czasie Asia?
Dopiero po paru sekundach zorientowałam się, że to pytanie było kierowane do mnie. Ocknęłam się.
-Um… ja… no w sumie nie mam żadnego hobby-przyznałam.
-Na serio? Nieee no na pewno jakieś masz…. Gotowanie? -strzeliła.
-Ograniczam się do najprostszych dań, bo zazwyczaj moja mama się tym zajmuje-odparłam.
-No..to taniec?
-Jedyne co umiem to te „kaczuszki” z przedszkola.
Na twarzy Rose zagościł uśmiech.
-Ok, rozumiem że taniec odpada. Hmmm może jakieś sporty: siatkówka, pływanie, jazda konna.
Jazda konna- mogłabym to nawet wykrzyknąć. Ba! Nawet chciałam. Od małego konie i kucyki były moją pasją. W stajni spędzałam czasem więcej czasu niż w domu. To tata mnie do nich przekonał. Pamiętam, gdy miałam trzy latka to wsadzał mnie na najmniejszą klacz-zresztą moją ulubioną i jeździliśmy na długie przejażdżki po łąkach. A widoki? Zapierające wdech! Mój kuc szedł spokojnie stępem, a za mną kłusował mój ojciec trzymając wszystko pod kontrolą. Gdy dochodziliśmy do rzeki- odpoczywaliśmy. Konie trochę się napoiły i wracaliśmy. Zdarzało nam się zatrzymać na dłużej- wtedy pomagałam tacie rozłożyć malutki kocyk i trochę jedzenia. I tak mogliśmy spędzić cały dzień. Pamiętam nawet jak wystawiałam moje chudziutki rączki, żeby mój kuc zlizał kostkę cukru czy marchewkę. Wiedziałam, że nic mi się nie stanie, bo miałam za sobą osobę, którą kochałam najbardziej na świecie i która niedługo potem odeszła…
-Asia? Zbladłaś na twarzy. Wszystko ok.?-usłyszałam zatroskany głos Liama.
Znowu się zawiesiłam! Dlaczego ja tego nie kontroluję i jednocześnie zawsze wychodzę  na jakąś idiotkę!
-A jasne..po prostu …chce mi się spać- wybełkotałam pierwsze co mi przyszło do głowy.
Nie wiem czy ich przekonałam ale nie nalegali i w samochodzie znów zapanowała cisza. Rose wzdychając położyła głową na ramieniu Daddego i zamknęła oczy. On przeniósł na nią wzrok i dosłownie patrzył na nią jak na księżniczkę. Na sam ten widok moje kąciki ust powędrowały ku górze. Tam słodko razem wyglądali.
Blondynka miała bardzo delikatne rysy twarzy, co w połowie odzwierciedlało jej zachowanie. Była naprawdę miłym człowiekiem i podobnie jak Alice umiała się z każdym dogadać.
-A..jakie jest twoje hobby? -zapytałam niepewnie chcąc jakoś zrekompensować moją beznadziejną reakcję sprzed minuty. Wiedziałam, że dziewczyna jeszcze nie śpi bo uśmiech jej nie schodził.
-Od małego tańczę balet.
No tak, nawet pasowała do tej roli. Szczupła z idealną figurą…
-Oooo serio? I umiesz te wszystkie… przewroty..szpagaty-nie wiedziałam jak to wszystko się nazywa bardziej profesjonalnie.
-To nie jest takie trudne, jak może się wydawać-szepnęła.
-Ja to w tych …w takiej gimnastyce… bosh… ja mam dwie lewe nogi więc mnie tego nie wmówisz.
Liam z blondynką starali się powstrzymać śmiech.
 
-Nie no na pewno nie jest Az tak źle.
-Ojj uwierz jest-powiedziałam opierając głowę i ramię Liama z nadzieją na normalne zaśnięcie.
Właśnie wyjechaliśmy z szosy na „normalną” drogę więc nawet taka szansa się pojawiła. Rose chyba też ją chciała wykorzystać bo zamilkła i zamknęła ponownie oczy.
Kilkadziesiąt minut później…
Niewiele pamiętam z tej nocy i co stało się potem. Wiem tylko, że byłam niesiona przez czyjeś ramiona. Słyszałam jakieś szepty i ostrzegawcze warknięcia Alice. Po chwili zostałam przeniesiona znowu w czyjeś barki i wnioskując po rytmicznym wspinaniu się stwierdziłam, że idziemy po schodach. Osobiście współczuję temu kto mnie niósł…
Zostałam ułożona na coś miękkiego, gdzie przykryto mnie kołdrą. Pół-świadomie szczelnie się nią owinęłam. Już po chwili oddalam się w objęcia morfeusza.

________________________________________________________

 
*Bryczesy-spodnie przeznaczone do jazdy konnej.

Witam ponownie^^
Szczerze powiem, że ostatnie komentarze i ilość wejść po prostu zmusiły mnie do natychmiastowego wzięcia się w garść i napisania tego rozdziału ;3 Mam nadzieję, że wam się podoba. J
Nawet nie wiem jak wam dziękować za te wszystkie miłe słowa. Chciałam tylko przekazać, że każdy komentarz jest dla mnie ważny i gdy tylko ich liczba zmieni się choćby o jeden więcej szczerzę się do monitora jak głupia xD I uwierzcie mi- czytam każdy po kilka razy analizując go.
Hu hu widzę, że po ostatnim rozdziale wasze głosy w ankiecie nieco się zmieniły :D No cóż…obiecuję, że wam już tak pokręcę w głowach, że już same nie będziecie wiedziały na kogo głosować =P
O nowy rozdział lub różne propozycje pisać na asku, gdzie wchodzę co najmniej kilka razy dziennie i na każde pytanie staram się odpowiedzieć =]
Ale się rozpisałam ;o No jak tam przed premierą TIU, bo u mnie już rodzice nie mogą wytrzymać moich całodziennych wykładów :D
Jaki moment najbardziej wam się podobał w tym rozdziale? Jak myślicie z kim obudzi się bohaterka i o co chodziło Liamowi? Wasze opinie umieszczajcie w komentarzach ;**
Pozdrawiam
Nicole.

 

13 komentarzy:

  1. Jeszcze nie zaczęłam czytać - ale już się nie mogę doczekć! :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Najlepszy moment jak Zayn ją niósł i jak Niall ją pocieszał. Fajnie by było żeby obudziła się u Zayna, ale myślę, że u Nialla się obudzi. Uuuummm, fajny ten rozdział. I nadal jestem za Zaynem i Niallem, jeśli chodzi o ankietę. A właśnie, kiedy będzie nn, bo niedługo w góry jadę , a chcę być na bieżąco z blogiem ;)
    Pozdrawiam, i jeszcze raz gorąco chwalę bloga. TO JEST MEEEEGA! <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Cześć ! ; D Wlaśnie nominowałam Cię do Liebster Awards ; D
    Więcej na ; http://love-onedirection-opowiadania.blogspot.com/2013/08/liebster-awards-zostaam-nominowana.html .

    OdpowiedzUsuń
  4. KOCHAM!!!
    Mam nadzieję że obudzi się u Harry'ego.I oczywiście najlepszy moment z Zayn'em.
    Następny!!
    PS:Mam następny powód do czytania tego blogu,główna bohaterka kocha konia tak jak ja!

    OdpowiedzUsuń
  5. Bloga lepszego nie widziałam! A ten rozdział... no po prostu rewelka! Dzisiaj przeczytałam wszystkie rozdziały i skończyłam na tym - na serio bardzo fajnie! Tylko zauważyłam, że już od bardzo długiego czasu Zayn i Asia się nie pogodzili. I wciąż czekam na to, co gryzie Nialla. Proszę, daj to w nowym rozdziale!

    OdpowiedzUsuń
  6. Najlepszy <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Wspaniałe *.* Wpadnij do mnie jeżeli tylko będziesz miała ochotę.http://mojadziwnahistoryjkailoveit.blogspot.com/ Nie dawno zaczęłam i mam nadzieje że się spodoba.

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam nadzieję że u Zayna : )
    Rozdział świetny, ale ja i tak zagłosowałam na Niallera <3 xd

    OdpowiedzUsuń
  9. Oby się obudziła z Zayn'em. *.* /Dragosheep

    OdpowiedzUsuń
  10. Dawaj kolejny! :-D Szczerze, nie mam zielonego pojęcia o co chodziło Liamowi. Ale czekam na to, żeby Asia w końcu przeprosila biednego Zayna.
    Uważam , ze masz niesamowity styl pisma

    OdpowiedzUsuń
  11. Ślicznie piszesz rozdział boski !!!

    OdpowiedzUsuń
  12. Tak się wkręciłam że wczoraj czytałam do 3 w nocy

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarze ♥
Mam najwspanialszych czytelników na świecie : )